niedziela, 30 sierpnia 2020

Balsam wyszczuplający Resibo - czy faktycznie działa?

Balsam wyszczuplający Resibo - czy faktycznie działa?
Zużyłam całe opakowanie balsamu wyszczuplającego od Resibo, więc przyszła już chyba pora na recenzję :)

Balsam kupiłam na ostatniej edycji targów Ekocuda. Od dawna chciałam go wypróbować, a że na targach Resibo ma fajne zniżki to go wzięłam 😊

Po zużyciu całego opakowania mam bardzo mieszane uczucia. Nie oczekuje rzeczy niemożliwych, wiadomo że żaden kosmetyk nie sprawi że w cudowny sposób schudniemy a nasz cellulit sam magicznie wyparuje. Jednak Resibo właśnie to nam obiecuje - na ich stronie możemy przeczytać o tym jak według ich badań balsam redukuje obwód ud, redukuje cellulit i ujędrnia skórę. No cóż... Niestety po osobistym teście mogę się zgodzić tylko z tym ujędrnianiem.

Po regularnym stosowaniu balsamu na uda i brzuch zauważyłam że moja skóra jest bardziej jędrna i mocno nawilżona. Balsam błyskawicznie się wchłania, nie klei się ani nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Jest bardzo fajny na basen albo siłownię, możemy się nim posmarować i od razu zakładać spodnie 😉 Balsam ma przyjemny zapach i fajną konsystencję, jest też bardzo wydajny.

Ogólnie jestem zadowolona z balsamu, fajnie nawilża, odżywia i ujędrnia skórę. Niestety balsam nie działał tak jak obiecał producent, ponadto uważam że cena (ok. 90 zł) jest stanowczo zbyt wysoka jak na takie efekty. Mimo że nie był zły więcej go raczej nie kupię, z pewnością znajdę coś o podobnym działaniu i w niższej cenie 😉

Używacie tego typu produktów? Dajcie znać w komentarzu :)



środa, 1 kwietnia 2020

Najdroższe kosmetyki jakie miałam - czy były warte swojej ceny? Część I: kosmetyki do makijażu

Najdroższe kosmetyki jakie miałam - czy były warte swojej ceny? Część I: kosmetyki do makijażu


Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z podsumowaniem kilku kosmetyków do makijażu. Ich wybór nie jest przypadkowy - wybrałam ze swojej kolekcji te najdroższe pozycje. Czy jakość zawsze szła w parze z ceną? W drugiej części  przedstawię kosmetyki do pielęgnacji.
Zaczynamy!

1. Błyszczyk Pixi LipLift Max ok. 70 zł / 2,7 g

Najtańszą pozycją z tego zestawienia jest błyszczyk Pixi Lip Lift Max. Opakowanie tego cuda kosztuje 70 zł - jak dla mnie całkiem sporo.
Wdług zapewnień producenta, błyszczyk nie tylko nadaje ustom połysk ale także je powiększa. Oczywiście efekt "powiększenia" nie jest trwały.
Sam błyszczyk spełnia swoje zadanie  dobrze - nadaje ustom połysk i jest całkiem trwały, nie zmywa się od byle czego. Nie zauważam natomiast tego rzekomego efektu powiększenia ust. Czy uważam że ten produkt jest wart swojej ceny? Zdecydowanie nie!


2. Szminka MAC Matte ok. 85 zł / 3 g

Drugą pozycją w zestawieniu jest kultowa matowa szminka MAC. Kosmetyk znany, uznany i bardzo lubiany. I nie ma w tym nic dziwnego!
Jest to zdecydowanie moja najtrwalsza szminka. Pięknie wygląda na ustach, nie zjada się i nie rozmazuje. Jest też bardzo wydajna. Uważam że szminka MAC Matte jest jak najbardziej warta swojej ceny i chętnie kupię ją ponownie.



3. Puder mineralny Lily Lolo 81,90 zł / 10 g

O kosmetykach mineralnych Lily Lolo mogliście już poczytać tutaj: IDEALNY MAKIJAŻ NA LATO Z LILY LOLO
Puder mineralny jest moim zdecydowanym faworytem tej marki. Jest trwały, daje odpowiednie krycie i piękne, naturalne wykończenie. Nie powoduje świecenia nawet po wielu godzinach. Jest wydajny, przy codziennym stosowaniu wystarcza na ok. 3 - 4 msc. W dodatku jest to produkt naturalny, o bardzo ładnym składzie. Czy jest wart swojej ceny? Tak! I na pewno będę go regularnie kupować.


4. Rozświetlacz Lily Lolo 81,90 zł / 10 g

Kolejny produkt od Lily Lolo nie napawa mnie aż takim zachwytem jak poprzedni puder. Rozświetlacz daje ładny efekt, ale bardzo delikatny, a ja wolę zdecydowanie coś mocniejszego. Również jest naturalny, więc amatorzy naturalnych kosmetyków mogą po niego śmiało sięgnąć.
Czy jest wart swojej ceny? Uważam, że tak. Osobiście wolę coś z mocniejszym rozświetleniem, ale jeśli ktoś lubi taki delikatny efekt to się nie rozczaruje. Do tego jest to kosmetyk niezwykle wydajny, myślę że przy codziennym używaniu całe opakowanie wystarczy nam na wiele miesięcy. To dobra inwestycja!


5. Puder transparentny Irena Eris 85 zł / 18 g

Puder transparentny Irena Eris miał być moim pudrem do torebki. Wydawało się, że będzie do tego idealny - ładne opakowanie z lusterkiem i puszkiem, transparentne wykończenie nadające się w sam raz do przypudrowania nosa w ciągu dnia... Niestety, puder okazał się kompletnym bublem.
Po pierwsze jego opakowanie było kompletną porażką - puder cały czas się wysypywał, nie mogłam go więc nosić w torebce. Po drugie, puder dawał okropny efekt. Bez względu na sposób aplikacji zawsze wyglądał źle. Potrafił zrobić dziurę w makijażu albo brzydko się zrolować. Robiłam do niego wiele podejść, próbowałam go nakładać na różne sposoby, ale w końcu wylądował w koszu. Jest to chyba najgorszy kosmetyk z tego zestawienia.


6. Pomadka Pixi Matte Liquid Lipstick ok. 95 zł / 6,8 g

Drugi produkt od Pixi, czyli matowa pomadka w płynie. Na początku nie wzbudziła mojego zachwytu - plastikowe opakowanie, bardzo lejąca formuła, obawiałam się że pomadka okaże się niewypałem. Na szczęście jest całkiem niezła. Mimo bardzo lekkiej, wręcz wodnistej formuły, ma mocny pigment i szybko zastyga na ustach. Wygląda na prawdę ładnie, ale jej trwałość jest przeciętna. Miałam już tańsze pomadki o lepszej trwałości... Tak więc uważam że pomadka jest całkiem fajna, ale jej cena jest zdecydowanie zawyżona.


7. Szminka Make Up For Ever Artist Rouge 120 zł / 3,5 g

Przedostatnia pozycja na liście to szminka Make Up For Ever w kolorze soczystej czerwieni. Już biorąc ją do ręki można zauważyć że jest to produkt z wyższej półki. Opakowanie jest eleganckie, metalowe, bardzo ładne. Sama szminka ma kolor krwistej czerwieni, ale już nie na ustach. Efekt jaki daje jest bardzo delikatny i mało trwały. Na pewno jest to po części wina formuły tej szminki - nie jest to szminka matowa tylko tradycyjna, a ja nie jestem do takich przyzwyczajona. Jednak nie jestem nią zachwycona, czasami jej używam ale nie jest to mój ulubieniec. Na pewno nie sięgnę ponownie po szminki tej marki.


8. Paletka ABH Riviera 249 zł / 10,22 g

Najdroższą pozycją w tym zestawieniu jest paletka Anastasia Beverly Hills Riviera. Możecie o niej poczytać tutaj: ANASTASIA BEVERLY HILLS RIVIERA PALETTE, CZYLI MOJA PIERWSZA PALETKA Z WYŻSZEJ PÓŁKI!
Paletkę kupiłam w promocji, kosztowała nieco ponad 100 zł - standardowa cena była dla mnie zaporowa.
Cienie są bardzo ładne i kolorowe. Paletka nadaje się idealnie na lato, używam jej na co dzień jak i do bardziej mocnych makijaży. Po roku czasu bardzo się z tą paletką zaprzyjaźniłam i często po nią sięgam, ale nie uważam żeby była warta 249 zł - połowa z tej kwoty byłaby ok ;)



Miałyście kiedyś któryś z tych kosmetyków? Dajcie znać w komentarzu :)


niedziela, 15 marca 2020

Jak zrobić prosty płyn do dezynfekcji?

Jak zrobić prosty płyn do dezynfekcji?
Dzisiaj przychodze do was z przepisem na towar bardzo deficytowy w ostatnim czasie ;) 

Jak zrobić prosty spray do dezynfekcji?

Potrzebne nam będą:
- spirytus
- woda
- buteleczka (u mnie szklana butelka po hydrolacie kokosowym)
- coś do odmierzenia właściwych proporcji

Nasz spray powinien zawierać 70% alkoholu, więc aby uzyskać takie stężenie musimy odmierzyć 7 porcji spirytusu i 3 porcje wody. Butelka po moim hydrolacie ma pojemność 50 ml, więc wlałam do niej 35 ml spirytusu i wodę do kreski. Do roztworu można dodać też różne dodatki, np. olejki eteryczne, ale akurat nic takiego nie miałam w domu a że #zostajewdomu to nie szłam na wycieczkę do drogerii i Wam też to odradzam. Co ciekawe, mój spray ma mocny zapach kokosowy, mimo że hydrolatu kokosowego zostało ledwo kilka kropli.

Spirytus jest ciężko dostępny, ale można go dorwać w Żabkach, podobno mają ciągłe dostawy tylko trzeba na niego trafić.

Spray wykorzystuje do dezynfekcji rąk i klamek. Dezynfekuje nim też telefon - pamiętajcie, że telefon mamy ciągle w rękach i na pewno jest na nim mnóstwo bakterii i wirusów, więc warto go dezynfekować nie tylko w czasie pandemii 😉


środa, 4 marca 2020

4 Edycja Targów Ekocuda już niebawem

4 Edycja Targów Ekocuda już niebawem


Hej hej!

Przed nami czwarta już edycja Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda w stolicy Wielkopolski. Miłośnicy ekologicznych sposobów pielęgnacji spotkają się w Concordia Design przy ulicy Zwierzynieckiej 3 w Poznaniu. Wydarzenie odbędzie się w dniach 14–15 marca 2020 roku. Wstęp jest bezpłatny.

Będzie to moja 4 edycja targów i już nie mogę się jej doczekać. Na poprzednich wydarzeniach nie tylko poznałam wiele ciekawych produktów naturalnych, ale też poznałam osobiście ich twórców - coś niesamowitego! :)  Wszystkie kosmetyki można dotknąć i przetestować, a profesjonalni sprzedawcy doskonale potrafią doradzić co będzie dla nas najlepsze.


Na moim IG znajdziecie relacje z poprzednich targów, poniżej też pokażę Wam kilka zdjęć. Zachęcam do wybrania się na Ekocuda, na pewno nie pożałujecie :)









PATRONI MEDIALNI:

Radio ESKA, Gazeta Wyborcza Poznań, Kobieta.plTrustedCosmetics.pl,
Ekologia.pl, Element Żeński, joga-joga.pl, PINK MINK Studio,
Natalia Siwiec / Nathsiw, Biokurier.pl, WIZAZ.pl, Polki.pl,
Imperium Kobiet, Law Business Quality, Inspirantka.pl,
Ulica ekologiczna, Czytamy etykiety, Wirtualne kosmetyki,
Samo Zdrowie, Trendy Art of Living, Stowarzyszenie Kosmetyki Bez Okrucieństwa,
Dobra Mama, magazyn E!stilo, V mag, Kliknij w zdrowie,
Codzienny Poznań, Nasz Głos Poznański,
Dobre Zielsko, Sukces po poznańsku, lepszypoznan.pl, poznews.pl.


niedziela, 19 stycznia 2020

Nowa Kosmetyka - Tonik z którym idzie gładko (tonik na skórki, pory i inne zmory) - moja opinia

Nowa Kosmetyka - Tonik z którym idzie gładko (tonik na skórki, pory i inne zmory) - moja opinia
Cześć,


dzisiaj przychodzę do Was z recenzją mojego ostatniego odkrycia, czyli toniku z którym idzie gładko (teraz: toniku na skórki, pory i inne zmory) od Nowa Kosmetyka. Jeśli jesteście ciekawi czy warto go kupić i jakie były u mnie efekty stosowania, to zapraszam do lektury!

Tonik z którym idzie gładko to kolejny produkt który poznałam dzięki boxom Terra Botanica od Lost Alchemy Jest to mój pierwszy produkt od Nowa Kosmetyka i mam nadzieję że nie ostatni :)

Tonik jest w pełni naturalny i naładowany składnikami aktywnymi, takimi jak:


❤️ Napar z owoców dzikiej róży - zawiera naturalne przeciwutleniacze i witaminy
❤️ Napar z kwiatów hibiskusa - zawiera naturalne kwasy, które wspomagają złuszczanie skóry
❤️ Napar z liści mięty - odświeża i tonizuje
❤️ Kwas mlekowy - złuszcza skórę, dzięki czemu wspomaga jej regenerację
❤️ Mocznik - składnik nawilżający.



Zamknięty jest w szklanej butelce z pompką o pojemności 100 ml. Przeznaczony jest w szczególności dla skóry szarej, zmęczonej, z zatkanymi porami i zaskórnikami.

Głównym zadaniem toniku z którym idzie gładko jest pobudzanie skóry do złuszczania. Dzięki złuszczaniu nasza skóra szybciej się regeneruje, przez co wygląda ładniej i zdrowiej. Ponadto tonik przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, więc warto go stosować między myciem a nakładaniem kremu i serum.


Tonik stosuje regularnie od miesiąca. Moja skóra jest wrażliwa, więc zamiast używać go raz dziennie, tak jak zalecił producent, robię to co drugi dzień. Zauważyłam że moja skóra zrobiła się bardziej promienna, a tonik delikatnie rozjaśnił drobne przebarwienia. Nie zauważyłam niestety żeby tonik w znaczący sposób wpłynął na widoczność moich rozszerzonych porów ale poczekam jeszcze trochę na efekty - tonik jest wydajny więc jeszcze sporo mi zostało 😉

Ogólnie oceniam ten produkt na plus, jest bardzo fajny i ciekawy. Pamiętajcie tylko, że kosmetyki z kwasami stosujemy w okresie jesienno-zimowym, kiedy jest mniej słońca, a w czasie korzystania z kwasów trzeba stosować filtry UV 😊

Wypróbowaliście już ten tonik? Jakie jeszcze produkty polecacie od Nowa Kosmetyka? Chcecie jakąś recenzję?



Miłego wieczoru!

PS. Zapraszam na moje konto na IG: Jednafiga_blog :)

_________________________
tonik z którym idzie gładko, tonik na skórki, pory i inne zmory, Nowa Kosmetyka, kosmetyki naturalne, blog kosmetyczny, recenzja, opinia, efekty

wtorek, 19 listopada 2019

3 edycja targów Ekocuda w Poznaniu! 23-24.11.19 Concordia Design

3 edycja targów Ekocuda w Poznaniu! 23-24.11.19 Concordia Design
Hej hej, zbliżają się kolejne Ekocuda :) 

Tym razem targi odbędą się 23-24 listopada, jak zwykle w centrum Concordia Design. Wstęp dla odwiedzających jest bezpłatny :) 
23.11.19 - sobota - godziny 11:00-19:00
24.11.19 - niedziela - godziny 11:00-18:00

Wystawcy z całego kraju, setki produktów, warsztaty i… wszystko to, co naturalne, roślinne, ekologiczne i tworzone z poszanowaniem Ziemi.
To idealna pora, by zadbać o siebie i zregenerować ciało przed zimą.




Na targach zaprezentują się m.in.:

- 4 szpaki
- Pixie Cosmetics
- Natu Handmade
- Be Organic
- Iossi
- Resibo
- Brooklyn Groove kosmetyki z roślin
- Plantea
- Sylveco
- Asoa
- Orientana
- Clochee
- Senkara
- Your Natural Side
- Yope
- La-le
- Fresh&Natural
- Essences
- Bydgoska Wytwórnia Mydła
i wiele, wiele innych :)

Na targi warto wpaść chociaż na chwilę, by poczuć ten wyjątkowy klimat. Wystawcy są bardzo mili i przyjaźni, z wielką pasją opowiadają o swoich produktach. Można też poznać sporo małych, rodzinnych manufaktur i niszowych marek. Na pewno znajdziecie prawdziwe perełki :) I to wszystkie naturalne!

To z kim się widzę na targach? :)


poniedziałek, 8 lipca 2019

Idealny makijaż na lato z Lily Lolo

Idealny makijaż na lato z Lily Lolo
Cześć!

Nadszedł lipiec a wraz z nim wakacje, słońce, upały... i problem: jak się malować w taką pogodę? Dużo osób rezygnuje w tym okresie z makijażu, ale wiem że wśród Was są też osoby, które nie wyobrażają sobie wyjścia do ludzi bez choćby odrobiny podkładu. W okresie letnim jest to problematyczne, ponieważ skóra bardziej się poci i źle znosi ciężkie kosmetyki. Na szczęście coraz większą popularność zyskują na rynku mineralne produkty do makijażu, które są znacznie lżejsze i przyjaźniejsze dla skóry niż tradycyjna kolorówka.


W ciągu ostatnich kilku tygodni miałam przyjemność wypróbować kilka produktów mineralnych od Lily Lolo. Były to: mineralny podkład do twarzy SPF 15, pędzel do podkładu Super Kabuki, mineralny rozświetlacz Star Dust i naturalny korektor pod oczy Lemon Drop. Kosmetyki testowałam w różnych warunkach, m.in. w czasie upalnych wakacji w Grecji, na weselu i w czasie kilkunastu godzin pracy przy obsłudze festynu, myślę więc że pora już coś o nich napisać.


Podkład mineralny SPF 15.

Na stronie producenta możemy przeczytać taki opis produktu:

"Delikatna, jedwabista konsystencja, prosty skład i filtr SPF15 – to tylko niektóre z zalet podkładów mineralnych Lily Lolo. Zapomnij o efekcie maski i postaw na naturalny makijaż. Poziom krycia podkładów zależy od ilości nałożonych warstw, a do wyboru masz aż 18 odcieni. Ich głównym składnikiem jest mika, która ma właściwości rozpraszające światło. Podkłady mineralne Lily Lolo to piękna, promienna cera bez wysiłku."


Brzmi całkiem nieźle, prawda?

Podkład mineralny Lily Lolo ma prosty i krótki skład, będzie więc dobrym produktem dla osób lubiących kosmetyki naturalne. W składzie znajdziemy:
- mikę, która nadaje efekt gładkiej skóry
- dwutlenek cynku, który ma właściwości antybakteryjne i kryjące
- dwutlenek tytanu, który jest naturalnym filtrem UV
- mineralne pigmenty.

Podkład ma formę sypką, nakłada się go za pomocą specjalnego pędzla o którym przeczytacie poniżej, albo za pomocą gąbki. Dużym plusem jest to, że krycie można budować - od bardzo lekkiego po bardzo mocne. Dzięki temu podkład jest odpowiedni i dla osób które lubią delikatny efekt i lekką poprawę wyglądu skóry i dla osób, które potrzebują zatuszować niedoskonałości. Nawet przy dużym kryciu podkład nie wygląda jak maska, ładnie wtapia się w skórę i daje naturalny efekt. Do wyboru mamy aż 18 odcieni w 4 różnych tonach, więc dla każdej cery znajdzie się właściwy kolor. W doborze odpowiedniego odcienia podkładu pomoże nam ściągawka ze strony dystrybutora: http://www.costasy.pl/jak-dobrac-idealny-podklad. Ja wybrałam podkład w kolorze Blondie i dla mojej jasnej i lekko różowej cery był to idealny wybór. 


Jak nakładać podkład mineralny Lily Lolo?

Metodę nakładania podkładu mineralnego dobiera się indywidualnie, biorąc pod uwagę rodzaj i stan cery oraz efekt jaki chcemy uzyskać. Bez względu na wybraną metodę, podkład nakładamy zawsze na oczyszczoną i nawilżoną skórę. Kiedy już przygotujemy skórę, musimy wybrać czym będziemy nakładać podkład - gąbką czy pędzlem? Ja używam miękkiego pędzla Super Kabuki z Lily Lolo, ale podkład można również nakładać innym pędzlem (choć z niekoniecznie tak dobrym efektem) albo gąbeczką. Nakładanie podkładu gąbką daje mocniejsze krycie, będzie więc to lepsza opcja dla osób z cerą problematyczną i trądzikową. Dla osób z cerą normalną i suchą polecam pędzel.

Nakładanie podkładu mineralnego za pomocą pędzla Super Kabuki Lily Lolo.

Najpierw należy wysypać odrobinę podkładu na zakrętkę. Wystarczy tylko szczypta, podkład jest bardzo wydajny! Następnie nabieramy wysypany podkład na pędzel i stukamy pędzlem w brzeg pojemniczka, żeby usunąć nadmiar podkładu i lepiej rozłożyć pozostały podkład na włosiu. Następnie zaczynamy nakładać podkład okrężnymi ruchami, zaczynając od środka twarzy. Podkład musimy wmasować w twarz, im dłużej będziemy go wcierać tym efekt będzie mocniejszy. Dla uzyskania mocniejszego krycia należy dołożyć 2-3 warstwy. Wydaje się skomplikowane, ale po kilku aplikacjach nabiera się wprawy i makijaż nie zajmuje więcej czasu niż przy użyciu tradycyjnego podkładu.


Jak już wspomniałam podkład można nakładać innym pędzlem typu kabuki, jednak ja polecam ten z Lily Lolo. Jest dobrej jakości, bardzo miękki i delikatny dla twarzy. Wykonany jest z włosia syntetycznego, jest więc odpowiedni dla wegan. Podkład nakłada się nim precyzyjnie i dokładnie.

Wykończenie makijażu.

Oprócz naturalnego podkładu mineralnego Lily Lolo oferuje nam też szeroką gamę produktów do wykończenia makijażu. Znajdziemy w niej m.in. korektory, pudry matujące, rozświetlacze i bronzery. Ja miałam przyjemność przetestować korektor Lemon Drop oraz rozświetlacz Star Dust.

Korektor Lemon Drop - idealny pod oczy?

Lemon Drop jest korektorem prasowanym. Zamknięty jest w sporym opakowaniu z lusterkiem. Ma intensywnie żółty pigment, dzięki czemu nadaje się do zakrywania cieni pod oczami i siniaków. 

Korektor nakładam kolistymi ruchami malutkim pędzlem do cieni. Trzeba robić to bardzo delikatnie, żeby nie podrażnić delikatnej skóry pod oczami. Krycie korektora jest na prawdę dobre, już po jednej warstwie cienie są znacznie mniej widoczne, przy czym cały makijaż wygląda naturalnie. Korektor nie wchodzi w zmarszczki, nie ciastkuje się, a po całym dniu wygląda tak samo jak tuż po nałożeniu.


Rozświetlacz mineralny Star Dust - dodaj sobie blasku!

Ze wszystkich produktów od Lily Lolo to właśnie rozświetlacz nie mógł mnie do siebie przekonać. Na początku miałam wrażenie że efekt który daje jest bardzo delikatny... ale była to kwestia odpowiedniego nakładania! Tak jak już wspomniałam, moc kosmetyków mineralnych można budować, tutaj trzeba po prostu dołożyć kolejne warstwy, aby zbudować efekt glow. Rozświetlacz nakładamy na szczyt kości policzkowych i łuki brwiowe, można go też nałożyć w wewnętrznych kącikach oczu. Do jego nakładania używam zwykłego pędzla do rozświetlacza, ale w ofercie Lily Lolo znajdziemy też dedykowany pędzel do tego produktu.


Jak sprawdziły się u mnie kosmetyki Lily Lolo?

Bardzo dobrze! Do tej pory używałam głównie tradycyjnych produktów do makijażu, a w okresie letnim rezygnowałam z podkładu aby nie obciążać skóry. Z podkładem mineralnym nie mam już takiego problemu. Podkład mineralny faktycznie nie wpływa w żaden negatywny sposób na skórę, nie obciąża jej ani nie pogarsza stanu. Co więcej, skóra po użyciu podkładu wygląda naturalnie, jest gładka i ma jednolity koloryt. Nie przetłuszcza się więc nawet po kilkunastu godzinach nie świecę się. Podkład i korektor nie ścierają się z twarzy, nie wchodzą w zmarszczki i nie podkreślają suchych skórek. Cera wygląda świeżo i promiennie. 

Podsumowując, myślę że kosmetyki mineralne Lily Lolo są produktami godnymi uwagi. Dają ładny efekt i mają dobry wpływ na skórę. Są też bardzo wydajne. 

Produkty Lily Lolo można zakupić na stronie: http://www.costasy.pl/

Co sądzicie o tych produktach? 

niedziela, 19 maja 2019

Anastasia Beverly Hills Riviera Palette, czyli moja pierwsza paletka z wyższej półki!

Anastasia Beverly Hills Riviera Palette, czyli moja pierwsza paletka z wyższej półki!
Cześć!

Od jakiegoś czasu coraz bardziej interesuję się makijażem. Oczywiście nie jestem ekspertką w tym temacie, nie mam też za sobą żadnego kursu, ale lubię się malować sama dla siebie. Dlatego niedawno z okazji urodzin postanowiłam zainwestować w paletkę z wyższej półki cenowej. Do tej pory miałam w swojej kolekcji kilka paletek z Makeup Revolution, paletkę Miyo Instaglam, paletkę Sleek i kilka pojedynczych cieni różnych marek. Rozważałam zakup jakiejś palety z Hudy, ABH albo nowej paletki Affect, ale spontanicznie mój wybór padł na Rivierę (ah ta promocja w Sephorze ;)).


Paleta ABH Riviera zawiera 14 cieni matowych i metalicznych oraz pigmenty. To co ją wyróżnia to piękne kolory, za jej pomocą można zmalować piękną tęczę. Do tej pory nie miałam aż tak kolorowej paletki, brakowało mi jej ;)

Kolory obecne w paletce:


  • Sails – matowy biały cień, słabiej napigmentowany.
  • Yacht – metaliczny cień w kolorze bursztynowym, bardzo mocno napigmentowany, miękki.
  • Seychelles – metaliczny turkus, jak na niego patrzę od razu myślę o ciepłych krajach ;)
  • Palermo –  metaliczny różowy cień, lubi się osypywać.
  • Seaside – srebrno-fioletowy cień metaliczny o chłodnym odcieniu. 
  • Inheritance – metaliczne złoto, piękne wykończenie!
  • Mediterranean – kolejny błękit, tym razem metaliczny i chłodny.
  •  Estate  – pastelowy matowy odcień brzoskwini, używam go do codziennych makijaży.
  • Cabana  – musztardowy cień matowy, mocno napigmentowany.
  • Coastline – pastelowo-pomarańczowy cień matowy, ciemniejszy niż Estate.
  • Bahamas  – mocno różowy, intensywny pigment. Uwaga, może zabarwić powiekę!
  • Monte Carlo – przygaszony róż, matowy.
  • Cannes – fioletowy pigment, również może barwić powiekę. Jego odcień można budować.
  • Palm – czekoladowy pigment (mi kojarzy się z orzechem kokosowym ;)), bardzo uniwersalny, można go wykorzystać w codziennym makijażu.


Opakowanie paletki ABH Riviera jest duże i bardzo ładne. Na zdjęciach wydawało mi się lekko tandetne, ale kiedy tylko wzięłam paletę do ręki od razu zmieniłam zdanie. Paletka jest duża, pudełko jest grube, dobrej jakości. W środku jest pędzelek oraz lusterko. Już po samym pudełko widać, że jest to paletka z wyższej półki.


Cienie ABH Riviera dobrze ze sobą współpracują, praktycznie same się blendują. Ich moc można budować. Cienie nie robią żadnych plam, można nakładać je warstwami. Lekko się osypują i to jest ich minus, ale mimo wszystko jestem zadowolona z paletki.

Niewątpliwie kolory są oryginalne i ekstrawaganckie. Jeśli szukacie czegoś odlotowego na wakacje, to polecam :) Dla mnie kolorowa paletka jest strzałem w dziesiątkę, jestem pewna że pojedzie ze mną na wakacje. Póki co używam jej do pracy, w zwykłym, codziennym makijażu (pastelowe odcienie są do tego idealne). Kolory są przemyślane i odpowiednio dobrane, za ich pomocą można wyczarować wiele różnych kombinacji. Polecam!

Kilka makijaży wykonanych paletą Anastasia Beverly Hills Riviera:



Użyte produkty: paleta ABH Riviera, paleta Miyo Instaglam, kredka do brwi Feather Brow Wibo, tusz do rzęs Volume Infusion Max Factor, korektor No More Dark Circles Lovely, eyeliner Eveline


Użyte produkty: paleta Riviera ABH, rzęsy Visofree, pomada do brwi Wibo



Użyte produkty: paleta ABH Riviera, paleta Instaglam Miyo, paleta Beauty Glazed Neptune, kredka do brwi Feather Brow Wibo, tusz do rzęs Volume Infusion Max Factor, korektor No More Dark Circles Lovely, eyeliner Eveline, rzęsy Visofree, pigment Bell

__________________________________________
paletka Anastasia Beverly Hills, paletka ABH, paletka Riviera, Sephora, Riviera inspiracje, kolorowy makijaż inspiracje, ABH inspiracje, Riviera opinie

niedziela, 28 kwietnia 2019

Naturalne zakupy z targów Ekocuda Poznań!

Naturalne zakupy z targów Ekocuda Poznań!
Cześć!

Jak zapewne wiecie, niedawno odbyły się kolejne edycje targów Ekocuda. Miałam przyjemność uczestniczyć w targach w Poznaniu i dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka nowości które udało mi się na nich zdobyć :)

Same targi były jak zwykle udane, jedyne do czego można się przyczepić to do wielkich tłumów, ale nie dziwię się że tyle osób chciało odwiedzić to wydarzenie - żebyście widzieli jaka kolejka była na wejściu :D W tym roku na poznańskich targach pojawiło się kilkoro nowych wystawców, dzięki czemu mogłam kupić fajne nowości.

Co kupiłam na Ekocudach?


Pierwszym stoiskiem które odwiedziłam było stoisko Fresh&Natural. Poszłam tam specjalnie po pastę do mycia twarzy z melisą i szałwią. Pasta zaciekawiła mnie na poprzednich Ekocudach więc musiałam po nią wrócić. Pasta zawiera naturalne oleje oraz łagodne detergenty naturalnego pochodzenia, dzięki czemu delikatnie oczyszcza skórę i nie narusza warstwy hydrolipidowej naskórka. Dodatkowo na stoisku skusiłam się na spirulinę, czyli naturalne algi. Będę jej używać jako dodatku do maseczek.


Największe zakupy zrobiłam na stoisku Sylveco. Skusiłam się tam na naturalne serum do twarzy z aloesem Aloesove, ziołowy płyn do płukania ust Sylveco i peeling enzymatyczny z papainą Sylveco. Jako gratis do zakupów dostałam całą górę próbek i płyn hibiskusowy do tonizowania twarzy. Obsługa na stoisku była niezwykle miła i kompetentna, mimo dużej kolejki dziewczyny sprawnie obsługiwały kolejne osoby i z przyjemnością doradzały w wyborze kosmetyków. Teraz czeka mnie wielkie testowanie, bo wszystkie rzeczy ze stoiska to dla mnie nowości. Dodatkowo jakiś czas temu dostałam w związku z targami wielką paczkę kosmetyków z Sylveco, jej zawartość możecie zobaczyć poniżej. Część rzeczy czeka na przetestowanie, ale już mogę powiedzieć że olejek ujędrniający i ujędrniający żel pod prysznic Vianek są mistrzowskie, pachną obłędnie i świetnie działają <3


Obowiązkowym punktem Ekocudów było dla mnie stoisko Agnieszki ze sklepu https://napieknewlosy.pl/. Sklep i blog poznałam na poprzednich targach i od tamtej pory ciągle je obserwuję, dzięki nim bardzo poszerzyłam swoją wiedzę na temat pielęgnacji włosów. W sklepie kupiłam tym razem wcierkę Floresan na porost włosów. Wcierkę używam co drugi dzień i już widzę że pojawiają się pierwsze baby hair, więc wygląda na to że działa. Sama aplikacja jest wygodna, wcierka nie przetłuszcza włosów, jest na prawdę fajna.



Na porost włosów kupiłam również olejek Sattva. Miałam go od dawna na oku a że w końcu pojawiła się okazja to go kupiłam ;) Ekocuda to fajna okazja do takich zakupów, większość produktów jest na co dzień dostępna głównie online, trzeba płacić za wysyłkę, a tutaj wszystko jest na miejscu :D

Kolejną rzeczą jaką musiałam kupić była nowość z Resibo, czyli naturalny żel myjący do twarzy. Wiedziałam że go chce już od dnia jego premiery :)
Żelu do mycia twarzy Resibo używam od dnia zakupu i jestem nim oczarowana. Jest bardzo delikatny, ale mimo to doskonale oczyszcza skórę. Nie powoduje przesuszenia ani uczucia ściągnięcia. Odkąd zaczęłam go używam zauważyłam, że lepiej oczyszcza twarz niż mój poprzedni produkt (pianka do mycia twarzy Bielenda z serii z miodem), pory są mniej zapchane, a stan mojej cery znacząco się polepszył.



Ostatnią rzeczą na jaką się skusiłam był podkład mineralny Pixie Cosmetics. Podkład wypatrzyłam na ostatnich Ekocudach na warsztatach makijażowych, teraz w końcu zdecydowałam się na to aby go kupić. Podkład będzie w sam raz na nadchodzące lato, bo nie jest ciężki i nie zapycha. Idealnie wtapia się w skórę i wygląda niezwykle naturalnie. Podkład mineralny jest znacznie zdrowszy dla cery niż tradycyjny podkład, moja cera już po 2 tygodniach używania minerałów wyglądała lepiej.



Na Ekocudach dostałam też całą masę różnych próbek. Bardzo fajnie, bo niektóre produkty chciałam wypróbować ale wolałam nie brać pełnego opakowania (wiadomo, coś może mnie uczulić i wtedy co zrobię z takim produktem?). Moim zdaniem targi to świetna sprawa dla osób wymagających, praktycznie wszystkie produkty można przetestować i sprawdzić czy będą nam pasować.

Podsumowując, po Ekocudach przybyło mi mnóstwo naturalnych nowości. Niektóre jeszcze czekają na pierwsze użycie, ale postaram się je czym prędzej wypróbować. Z zakupów i z samych targów jestem bardzo zadowolona, a Ekocuda polecam każdemu, kto interesuje się naturalną pielęgnacją. Jest to wydarzenie na które warto iść :)

Na zakończenie łapcie kilka zdjęć z targów :)

















Balsam wyszczuplający Resibo - czy faktycznie działa?

Zużyłam całe opakowanie balsamu wyszczuplającego od R esibo , więc przyszła już chyba pora na recenzję :) Balsam kupiłam na ostatniej edycji...

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Jednafiga Blog , Blogger