poniedziałek, 11 grudnia 2017

Porcja nowości od Biolove

Porcja nowości od Biolove
Witajcie :)
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka moich nowości z Biolove. Kosmetyki wygrałam w rozdaniu na blogowym instagramie Perfect Foundation (http://www.perfectfoundation.pl/), jest to moja pierwsza wygrana i bardzo się z niej cieszę :)
Jak już kiedyś wspominałam, Biolove produkuje ta sama firma co Nacomi. Kosmetyki tej marki można kupić w Kontigo, polecam tam zaglądać bo często są w świetnych promocjach i można je kupić nawet 50% taniej.
Co wygrałam w rozdaniu?

1. Peeling do ciała o zapachu kawy. Jest to już mój kolejny peeling kawowy,  wcześniej wypróbowałam takie firmy jak Organic Shop, Body Boom, Mark i Love Your Body. Ten peeling wypada w zestawieniu nie gorzej niż jego poprzednicy. Ma naturalny skład, przyjemny zapach, no i oczywiście świetnie działa. Nawilża skórę, wygładza ją i pielęgnuje. Peeling kawowy pomaga walczyć z cellulitem, przy regularnym stosowaniu ujędrnia skórę. Ja stosuję go 2-3 razy w tygodniu, ale posiłkuję się też innymi peelingami.
Peeling należy nanieść na zwilżoną skórę, polecam zrobić to pod prysznicem. Masujemy skórę okrężnymi ruchami przez kilka minut a potem wszystko spłukujemy. Wanna wygląda strasznie (pełno w niej kawowych fusów :D ) ale to nic złego, można ją z łatwością opłukać. Polecam peeling jako alternatywę dla peelingów kawowych w saszetkach, takie opakowanie jest chyba wygodniejsze :)


Żel pod prysznic o zapachu brzoskwini. Zapach jest delikatny i subtelny. Podoba mi się opakowanie tych żeli, jest wygodne w użyciu i się nie otwiera, co jest dla mnie bardzo ważne. Często chodzę na basen lub siłownię, muszę więc nosić ze sobą żel pod prysznic, jak mi się otworzy w torbie to jest masakra. Raz mi się to przydarzyło, nie polecam. To co od razu rzuciło mi się w oczy to zabezpieczenie - żel ma plastikową zawleczkę, która upewnia nas o tym, że nikt go nie otwierał. Bardzo pomysłowa rzecz, fajnie że firma wpadła  na takie rozwiązanie.


Żel pod prysznic o zapachu smoczego owocu. Nie miałam jeszcze okazji testować żeli tej firmy, więc chętnie po niego sięgnęłam, kusił mnie też ten egzotyczny owoc. Żel ma przyjemny, lekko słodki zapach. Aromat nie jest bardzo intensywny, podobnie jak w przypadku żelu brzoskwiniowego. Żel dobrze się rozprowadza po skórze, nie wysusza jej ani nie podrażnia, jest bardzo delikatny. Spisuje się całkiem dobrze :)


Mus do ciała o zapachu mango. Wcześniej nie miałam musu z rej firmy, testowałam tylko borówkę (pięknie pachniała!). Mango ma słodki, mocno owocowy zapach. Mus jest tłusty, ale łatwo go rozsmarować po ciele. Po rozgrzaniu w dłoniach zamienia się w olejek, ale na szczęście nie brudzi i szybko się wchłania. Bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę, przyda się zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy moja skóra wymaga specjalnej opieki. Stosuję go zwykle na noc, rano skóra jest cudownie miękka i delikatna/  Myślę, że dla suchej skóry będzie idealny.


Jak Wam się podobają te kosmetyki? Znacie je? :)

Przypominam o świątecznym rozdaniu które trwa u mnie na blogu! Do wygrania jest świąteczny zestaw Yves Rocher, produkty Skin79 i Tony Moly oraz produkt niespodzianka, zapraszam :)

niedziela, 10 grudnia 2017

Zimowa pielęgnacja suchej skóry

Zimowa pielęgnacja suchej skóry
Witajcie :)
 
Zima zaczęła się już pełną parą. Na dworze śnieg, mróz, dzień jest krótki i ponury. Wszystko to oczywiście odbija się na stanie naszej skóry. U mnie dużym problemem jest jej suchość, walczę z tym przez cały rok. Piję dużo wody, używam kosmetyków nawilżających, a mimo to nadal mam zbyt mało nawilżoną skórę. W zimie jest oczywiście gorzej, zimne, suche powietrze znacznie pogarsza sprawę. Poniżej prezentuję 5 kosmetyków, które goszczą u mnie częściej zimą. Dlaczego wybrałam akurat takie produkty? Zapraszam do lektury :)
 

1. Naturalne mydło kuchenne YOPE. Przez całą jesień i zimę mam strasznie suche ręce, skóra jest szorstka, pęka i boli. Znacie ten problem? Ja radzę sobie z nim na kilka sposobów, jednym z nich jest dobre mydło. Często nie przywiązujemy większej wagi do tego kosmetyku, a przecież ręce myjemy co najmniej kilka razy dziennie, warto więc wybrać coś co dodatkowo będzie je pielęgnować. Wiele mydeł w płynie przesusza moją skórę, na szczęście YOPE nie stwarza problemów. Na grudzień wybrałam mydło kuchenne, z uwagi na świąteczne gotowanie - mydło kuchenne neutralizuje zapachy, dzięki czemu moje dłonie nie pachną mieszanką przypraw korzennych i cebuli :D
Inne sposoby dbania o dłonie to oczywiście krem do rąk (ale o tym za chwilę), masaże ciepłym olejkiem i koniecznie ciepłe rękawiczki. Dodatkowo stosuję olejek rycynowy na paznokcie, one niestety również bardzo cierpią z powodu mrozu.


2. Kolejny produkt firmy YOPE, czyli krem do rąk. Krem ma łagodny, naturalny skład. Świetnie nawilża i nie podrażnia skóry. Staram się stosować go kilka razy dziennie, bardzo pomaga to w walce z suchością. Odkąd go stosuję zauważyłam, że nie mam aż takiego problemu z pękaniem i pieczeniem. Dodatkowo krem ma ładne opakowanie i przyjemny zapach imbiru. Krem jest spory, dlatego opakowanie trzymam zwykle w domu, za to w torebce mam przy sobie odlewkę w małym pudełeczku, używam jej w pracy lub na uczelni. Codzienne smarowanie kremem dłoni przynosi świetne, długoterminowe skutki, dlatego warto po niego sięgać regularnie.


3. Mój must-have w pielęgnacji ust, czyli jajeczko EOS. Jest to kosmetyk naturalny, bardzo wydajny, o pięknym zapachu i słodkim smaku. Czego chcieć więcej? Oczywiście dobrego działania, a w tym EOS sprawdza się najlepiej. Jajeczko nawilża i natłuszcza usta, dzięki czemu nie pękają one na mrozie. Odkąd używam EOSa całkowicie pożegnałam problem spierzchniętych ust. W zimie zawsze noszę go ze sobą w torebce. Plusem jest też wygodna forma jajeczka, nie muszę nakładać balsamu palcami, co jest oczywiście bardziej higieniczne. Balsam jest nieco drogi (w Rossmannie kosztuje ok. 25 zł), ale za to wystarcza na kilka miesięcy, do tego można go znaleźć w promocji.


4. Maski w płacie to kolejna przydatna w zimie rzecz. Jak wiadomo, skóra twarzy jest zawsze narażona na zimowe powietrze. Nie ważne czy na dworze jest lekki mrozek czy syberyjska zima, twarz musi być chociaż trochę odsłonięta, nie jest niczym ochraniana przed mrozem. Dlatego skóra robi się szybko szorstka, sucha i szara. Twój podkład podkreśla suche skórki? Najpewniej masz za mało nawilżoną skórę. W zimie stosuję oczywiście różne kremy, peelingi i olejki, ale maseczki są dodatkowym wspomagaczem. Staram się wybierać takie o właściwościach nawilżających i odżywczych, np. z ekstraktem z miodu albo aloesu.


5. Ostatni produkt z mojego zestawienia, oczywiście również nawilżający i ochronny, to masło do ciała Treaclemoon. Dzięki zawartości masła shea kosmetyk świetnie nawilża i natłuszcza skórę. Jest nieco ciężki, dlatego używam go w zimie. Masło wchłania się w miarę szybko, ale pozostawia bardzo delikatną tłustą warstwę (bez obaw, nie brudzi!). Dodatkowo plusem jest zapach, połączenie wanilii i budyniu. Jest to mój kolejny kosmetyk z tej firmy i jak zwykle jestem zadowolona. Minusem jest to, że produkty te nie są dostępne w Polsce - najlepiej kupić je w Niemczech, ewentualnie na Allegro.


Znacie kosmetyki z tego zestawienia? Może polecacie inne kosmetyki na zimę? Czekam na Wasze propozycje :)

Przypominam o rozdaniu! Do wygrania zestaw świątecznych kosmetyków Yves Rocher, maseczka Skin79 i kilka innych fajnych rzeczy, niedługo mija czas na zgłoszenie! Jeśli masz ochotę na dodatkowy prezent pod choinką, kliknij w link i weź udział :)
ROZDANIE!

czwartek, 7 grudnia 2017

TOP 5 kosmetyków listopada

TOP 5 kosmetyków listopada
Witajcie :)
 
Z małym opóźnieniem chciałabym Wam przedstawić ulubieńców kosmetycznych listopada. W zeszłym miesiącu przybyło mi bardzo mało nowości, dzięki czemu w końcu mogłam zużyć trochę starych kosmetyków.
Czego najchętniej używałam w listopadzie?
1. Kremu do rąk! Zwykle dosyć rzadko kremuję ręce, nie mam tego zwyczaju. Na szczęście w tym miesiącu jakoś się przyzwyczaiłam i używam kremów kilka razy dziennie, głównie w pracy. Od razu zauważyłam poprawę skóry dłoni, chociaż nie jest ona bardzo duża - niestety w zimie moje dłonie strasznie cierpią, są ciągle suche i szorstkie. Jednym z kremów których używałam jest krem Treaclemoon, o zapachu malin. Krem ma ładny, soczysty zapach. Szybko się wchłania i dobrze nawilża skórę, jest też bardzo wydajny.
 
2. Jedna z nielicznych nowości - płukanka octowa z Yves Rocher. Od dawna chciałam wypróbować tą płukankę, ale odstraszała mnie cena - za malutką buteleczkę musimy zapłacić ok. 25 zł bez promocji. W tym miesiącu mogłam ją odebrać za darmo dzięki karcie YR. Najbardziej bałam się, że płukankę zużyję po jednym myciu, ale na szczęście okazała się niezwykle wydajna. Użyłam jej już 4 razy i ledwo widać zużycie, za to widać efekty. Włosy są dzięki niej bardziej błyszczące i gładkie. Chętnie wrócę do płukanki octowej, nie wiem tylko czy kupię tą z YR czy może raczej zrobię taką płukankę samodzielnie.
 
3. Czarny szampon z ziołami syberyjskimi babuszka Agafi. Szampon miałam już wcześniej i byłam z niego bardzo zadowolona. Kosmetyk doskonale oczyszcza włosy, nie obciąża ich i nie powoduje przetłuszczania. Chętnie sięgnę po niego ponownie.
4. Żel pod prysznic Isana, z limitowanej edycji zimowej. Żel ma zapach wanilii i kwiatu tabaki, chociaż jak dla mnie czuć w nim kokosa. Pachnie bardzo słodko, aż za bardzo. W ciągu mycia zapach jest mdły, ale na szczęście po prysznicu aromat jest już znacznie lżejszy.
5. Kolejny kosmetyk Treaclemoon - masło do ciała True Shea Love. Masło jest tłuste, ale łatwo je rozsmarować, wchłania się dosyć szybko. Dogłębnie nawilża i odżywia skórę. Dla mnie jest to wybawienie w ciągu zimy - zawsze mam problemy z suchą skóra, a zimą wszystko dodatkowo przybiera na sile.  Masło bardzo mi pomaga.
 
Jakie są Wasze ulubione kosmetyki z zeszłego miesiąca? Znacie produkty z mojego zestawienia? :)
 
UWAGA - przypominam o świątecznym ROZDANIU! Do zdobycia cudowne nagrody, w tym zestaw kosmetyków z limitowanej świątecznej edycji Yves Rocher, zapraszam :)

środa, 6 grudnia 2017

ROZDANIE!

ROZDANIE!
Moi drodzy :)
Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia zapraszam na rozdanie! Uwielbiam świąteczna atmosferę, a szczególnie robienie prezentów, dlatego chętnie zrobię i dla Was prezent. Jedna osoba zostanie przeze mnie obdarowana zestawem ze zdjęcia i produktem niespodzianką. W skład zestawu wchodzą:
  
1. Żel pod prysznic i balsam do ciała Yves Rocher, z limitowanej świątecznej edycji
2. Maseczka bąbelkowa Skin79
3. Cztery próbki produktów Tony Moly z serii Pokemon
4. Produkt niespodzianka od Świętego Mikołaja ;)
5. Coś słodkiego
Co trzeba zrobić?
1. Bądź publicznym obserwatorem bloga jednafiga.blogspot.com.
2. Napisz w komentarzu (pod tym postem) co chciałabyś dostać pod choinkę? (nie mam wymagań co do długości listy życzeń, możesz napisać jedno słowo albo całą długaśną listę).
3. Zostaw w komentarzu jakiś kontakt do siebie (email lub telefon).
 
4. Jeśli chcesz zwiększyć swoje szanse na wygraną udostępnij powyższe zdjęcie na instagramie z dopiskiem #jednafigarozdanie #rozdanie #konkurs.
 
Wzór zgłoszenia:
1. OBSERWUJĘ JAKO:
2. POD CHOINKĘ CHCIAŁABYM DOSTAĆ :
3. MÓJ EMAIL/TELEFON:
4. NA INSTAGRAMIE UDOSTĘPNIAM JAKO:
 
 
Warunki:
1. Nagrodę otrzyma jedna osoba z najciekawszą odpowiedzią. W przypadku wątpliwości, nagroda powędruje do osoby która udostępniła informacje o rozdaniu na instagramie.
2. Zabawę zaczynamy 06.12.2017, kończymy 12.12.2017, ogłoszenie wyników nastąpi 13.12.2017 (na blogu i instagramie).
1. Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jestem ja. 
2. Nagrodę wysyłam przesyłką poleconą, na terenie Polski, w ciągu maksymalnie 5 dni od ogłoszenia wyników (postaram się wysłać przesyłkę jak najszybciej, żeby zdążyła dotrzeć przed świętami).
 
Życzę wszystkim powodzenia! :)
 



wtorek, 5 grudnia 2017

DENKO: listopad 2017

DENKO: listopad 2017
Witajcie kochani :)
Bardzo przepraszam za swoją nieobecność - niestety popsuł mi się laptop, nie wiem ile czasu zajmie mi oczekiwanie na części zamienne lub nowy sprzęt. Z tego powodu obiecany post o robieniu zdjęć na bloga i instagrama będzie musiał poczekać, potrzebne materiały są dla mnie obecnie niedostępne :(  Na szczęście udało mi się zrobić dla Was denko, więc zapraszam do lektury :)
Listopadowe denko wydaje się spore, ale mogłoby być jeszcze większe. Nie wyrobiłam się ze zużywaniem kilku rzeczy i mam sporo resztówek, ale myślę, że zużyję wszystko do końca w grudniu.
W poprzednim miesiącu udało mi się zużyć:

1. Olejek różany Bielenda - pisałam już o nim na blogu, więc nie będę się drugi raz rozpisywać. Powiem tylko, że warto się zainteresować tym produktem ;)
2. Korund kosmetyczny Natur Planet. Korund miałam od dawna i coś go nie mogłam zużyć, okazał się strasznie wydajny. Używałam go razem z wymienionym wyżej olejkiem z Bielendy lub żelem aloesowym, służył mi jako peeling. Korund świetnie wygładzał skórę, pobudzał krążenie i zwiększał wchłanianie kosmetyków. Na pewno zamówię go ponownie.
3. Mezoterapia nawilżająca, AA. Jest to zestaw 3 kosmetyków: peelingu, maski i kremu. Zestaw okazał się całkiem fajny, dobrze poradził sobie z nawilżeniem skóry. Kupiłam go za grosze w jakiejś promocji w Rossmannie i żałuję, że nie wzięłam więcej.
4. Maseczka z marchewką i kurkumą od Marion. Recenzja tej i pozostałych maseczek z serii pojawiła się na instagramie, niebawem zagości też na blogu. Jeśli jesteście jej ciekawi to zapraszam do śledzenia bloga :)
5. Maseczka bąbelkowa Skin79, czyli kolejny ciekawy produkt którego recenzja pojawi się na blogu. Od razu zdradzę też, że maseczka (i cała góra innych cudowności) będzie do wygrania w mikołajkowym rozdaniu.
6. Ogórkowa maseczka peel-off, Purederm. Maseczka jakoś mnie nie powaliła, nie zauważyłam żadnych efektów jej działania.
7. Holika holika, maseczka w płacie. Uwielbiam maseczki z tej serii i chętnie do nich wracam. Ta przydała mi się po ostrym treningu, byłam z niej bardzo zadowolona :)
8. Maseczka żelowa Bielenda. To już ostatnia maseczka z tego denka, trochę mało ich zużyłam. Maseczka okazała się całkiem fajna, miała konsystencję kisielu i świetnie pachniała :D
9. Peeling do ciała Joanna, zapach truskawkowy. Peelingi z tej serii mnie nie powalają, jak na moje potrzeby mają o wiele za mało peelingujących drobinek. Za to mają fajne zapachy, ten pachniał akurat jak soczysta truskawka.
10. Żel pod prysznic Isana o zapachu śliwki. Miałam bardzo dużo żeli pod prysznic ale chyba żaden nie pachniał tak obłędnie, wielka szkoda że tak szybko się wyprzedały - ja chcę jeszcze jeden! Jeśli gdzieś go jeszcze znajdziecie bierzcie go bez namysłu, zapach jest cudowny.
11. Żel pod prysznic Avon, o zapachu białej czekolady. Żel również pachnie bardzo ładnie, chociaż do śliwki się nie umywa ;)
12. Lirene, balsam przeciwsłoneczny. Nie zużyłam go do końca, ale musze się z nim pożegnać z powodu daty ważności. Byłam z niego zadowolona, spełniał swoją funkcję ochronną, a do tego nie tłuścił skóry i nie brudził ubrań.
13. Płyn do soczewek Life, kupiony w Super Pharm.
14. Mgiełka do ciała Avon, o zapachu jabłkowym. Mgiełka pachniała tak sobie, dla mnie zapach był zbyt mało intensywny i zbyt alkoholowy. Wyrzucam połowę opakowania bo data ważności, ale jakoś nie będę tęsknić.
15. Jedna z moich ulubionych odżywek do włosów - Alterra. Używam jej co jakiś czas, świetnie wygładza moje włosy.
16. Próbki: Indigo, Garnier, Tony Moly, Snails Garden, Vianek, Oranique, Cameleo.
Co o tym myślicie, podoba Wam się to denko? :)
 

Zapraszam wszystkich chętnych na świąteczne rozdanie! Rozdanie zaczynamy w mikołajki, czyli 06.12, do zdobycia będzie zestaw kosmetyków i niespodzianka. Zapraszam! :)

środa, 29 listopada 2017

mała awaria :(

Moi drodzy,

bardzo Was przepraszam ale w ciąg u najbliższych dni będę niedostępna na blogu. Niestety mój komputer ma awarię, ale robię co moge żeby go czym prędzej uruchomić. Mam nadzieję,  że już od przyszłego tygodnia będę z Wami. Zaplanowałam rozdanie mikołajkowo-świąteczne, ruszy 6 grudnia,więc mam nadzieje że będziecie do mnie zaglądać.
Cały czas udzielam się na Instagramie, link do profilu znajdziecie po prawej stronie - zapraszam :)

Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego wieczoru  :)

piątek, 24 listopada 2017

naturalnie na co dzień - kosmetyki YOPE

naturalnie na co dzień - kosmetyki YOPE

Witajcie :)

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam kilka słów na temat pewnej wyjątkowej marki. Mowa o marce YOPE i ich naturalnych kosmetykach. Jeśli chcecie wiedzieć czy warto je kupić to zapraszam do lektury :)

Na początku firma zajmowała się głównie mydłami w płynie i kosmetykami do dłoni, teraz poszerzyli asortyment m.in. o świece i środki czystości. Na stronie internetowej firmy możemy przeczytać pewną trafną uwagę. Ręce myjemy kilka razy dziennie, kilkadziesiąt razy w tygodniu, kilkaset razy w miesiącu. Dlatego warto zadbać o to, by mydło było jak najlepszej jakości - w końcu używamy go często, a skóra dłoni i tak jest narażona na wiele niesprzyjających czynników.

Kosmetyki YOPE wykonane są w co najmniej 92% z naturalnych składników. Nie znajdziemy w nich sztucznych barwników, konserwantów, pochodnych ropy naftowej, SLS, SLES ani zagęszczaczy. Dlatego skład jest łagodny i przyjazny nawet dla wrażliwej skóry.


Co jeszcze przyciąga uwagę? Na pewno wygląd opakowań - przyznacie, że są urocze. Opakowania są minimalistyczne, utrzymane w ciekawym stylu. Z pewnością są fajną ozdobą łazienki.
Ceny są wyższe niż za przeciętne mydło, ale nie są zbytnio wygórowane. Mi  udało się trafić na promocję -50% w Kontigo (KLIK) i obkupiłam się za niewielkie pieniądze. Co dokładnie kupiłam?

1. Delikatnie nawilżające mydło o zapachu werbeny. Mydło ma świeży, lekko cytrusowy zapach. Dobrze myje dłonie, nie podrażnia ani nie wysusza skóry.


2. Mydło kuchenne o zapachu miodu. Mydło kuchenne jest antybakteryjne, dodatkowo usuwa z dłoni nawet najmocniejsze zapachy. Zawsze mam problem ze śmierdzącymi dłońmi po krojeniu cebuli, ale dzięki temu mydłu problem znika :) Mydło kuchenne może się przydać w okresie świątecznym, kiedy zwykle gotuje się całkiem sporo.


3. Mój absolutny hit - krem do rąk o zapachu imbiru. Oprócz imbiru czuję w nim różne zioła, ale mimo to zapach jest cudny. Krem świetnie nawilża skórę, zostawia ją miękką na wiele godzin, ale przy tym szybko się wchłania. Krem kosztuje w regularnej cenie ok. 25-30 zł, trochę sporo, ale jest go aż 100 g (przeciętnie kremy do rąk mają mniejszą pojemność). Już go polubiłam i cieszę się, że w niego zainwestowałam, po kilku dniach już widzę poprawę w stanie skóry rąk. Myślę, że krem przyda się szczególnie na zimę.


Podsumowując, myślę że warto się przyjrzeć tej marce. Kosmetyki są świetnej jakości, mają dobre działanie, ładne opakowania i przyjemne zapachy. Miałam już kilka ich mydeł i do tej pory nie trafiłam na bubla, zawsze byłam zadowolona. Polecam z całego serca :) 


Znacie tą markę? Może skusicie się na coś z ich asortymentu? Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat :) 


środa, 22 listopada 2017

koreańska pielęgnacja owocowo-warzywna od Tony Moly

koreańska pielęgnacja owocowo-warzywna od Tony Moly

Witajcie :) 

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o dwóch wyjątkowych kosmetykach. Są one widoczne na powyższym zdjęciu, chociaż pewnie wielu z Was pomyślało, że to jakieś zakupy z warzywniaka. Ale nie, są to kosmetyki Tony Moly. Marka potrafi zaskoczyć opakowaniem, nieprawdaż? :) 

Pierwszy z kosmetyków to maseczka Tony Moly Tomatox White Massage Pack. Kupiłam ją w Sephorze, kosztuje tam 65 zł, ale można go dorwać taniej na Ebayu (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ). Na początku uwagę zwraca opakowanie, w Europie ciężko znaleźć produkt z równie oryginalnym pudełkiem. Dodatkowo do maseczki dołączona była mała łopatka do aplikacji, bardzo wygodne rozwiązanie. Sama maseczka zawiera białą glinkę, ekstrakt z pomidora i cytryny. Jej zadaniem jest rozjaśnianie i odżywianie skóry. "Rozjaśnianie" nie oznacza, że skóra zmieni barwę na jaśniejszą! Wiele osób myśli że to właśnie o to chodzi, a potem pojawiają się negatywne opinie bo maseczka nie rozjaśniła skóry. Z braku lepszego tłumaczenia używa się u nas właśnie tego słowa, ale trzeba pamiętać że chodzi tu o promienność cery, a nie jej jaśniejszy odcień ;) 
Tak więc po dłuższym używaniu nasza skóra powinna się zrobić promienna i pełna blasku. Musze powiedzieć, że efekty są widoczne. Maseczka oczyszcza skórę, pomaga pozbyć się drobnych krostek, dodatkowo matuje. Faktycznie daje efekt "rozjaśnienia" - skóra jest promienna, pełna blasku i energii. Jest to jedna z lepszych maseczek jakie miałam, jestem z niej bardzo zadowolona i na pewno zamówię drugie opakowanie. 

Drugi kosmetyk to peeling Appletox od Tony Moly.  Jabłko pochodzi z tej samej serii co pomidor, jak widać po opakowaniu. Kupiłam je również w Sephorze, ale przypominam że można je zamówić w niższej cenie prosto z Korei :)

Jest to peeling enzymatyczny, czyli taki bez drobinek. Nakładamy go na wilgotną, oczyszczoną skórę twarzy i czekamy kilka minut. Po chwili wykonujemy masaż, w czasie którego peeling roluje się. Zmywamy wszystko wodą i już możemy się cieszyć czystą skórą.

 Peeling zdecydowanie poprawia stan skóry. Ja używam go na przemian z peelingiem tradycyjnym, ale równie dobrze można go stosować codziennie. Nie podrażnia skóry, nie wywołuje też alergii. Skóra nie jest czerwona ani podrażniona. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że pojawia się u mnie znacznie mniej zaskórników i innych zanieczyszczeń. Jak dla mnie kosmetyk jest bardzo udany, kiedyś na pewno do niego wrócę. Warto dodać, że oba kosmetyki mam od kilku miesięcy i nie zużyłam ich nawet w połowie, są bardzo wydajne. 

Znacie te kosmetyki? A może znacie jakieś inne kosmetyki w ciekawych opakowaniach? Jestem ciekawa Waszych opinii :) 

sobota, 18 listopada 2017

różany olejek myjący Bielenda

różany olejek myjący Bielenda
Witajcie :)
 
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami recenzją świetnego produktu. Produkt ten już kiedyś pojawił się na blogu, w poście "KOSMETYKI DO KTÓRYCH WRACAM", ale chciałabym powiedzieć o  nim nieco więcej. Jak już widać po zdjęciu, dzisiejszy post będzie na temat różanego olejku do mycia twarzy Bielenda.
Olejek poznałam mniej więcej rok temu. Szukałam olejku myjącego który emulguje i jest dostępny na naszym rynku. Teraz takich produktów jest nieco więcej ale wtedy ciężko mi było cokolwiek znaleźć. W końcu udało mi się trafić na olejek arganowy z Bielendy. Pachniał przeciętnie, za to świetnie oczyszczał twarz i odżywiał skórę, zmywał wszelki makijaż i zanieczyszczenia, pozostawiał skórę gładką i miękką. Niedługo potem wypróbowałam kolejny olejek z Bielendy, był nim olejek różany. I tak się zakochałam :) 
Olejek jest bardzo ciekawym produktem. Na uwagę zasługuje jego skład - nie ma SLS, za to zawiera olejek różany, skwalen, witaminę E i kwas hialuronowy. Zawiera również parafinę, która może zapychać pory, chociaż trzeba pamiętać że w przypadku produktów myjących kontakt ze skórą jest bardzo krótki. 
 Olejek po zetknięciu z wodą tworzy piankę, która świetnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Produkt nie podrażnia mnie ani nie uczula. Po jego użyciu skóra jest nie tylko oczyszczona, ale też promienna i gładka.  Trochę bałam się o to, że produkt może zapychać pory, na szczęście nic takiego u mnie nie nastąpiło. Przy regularnym stosowaniu widzę za to bardzo dobre efekty.
Olejku używam codziennie rano i wieczorem. Buteleczka 140 ml wystarcza przy takim stosowaniu na ok. 1,5 miesiąca. Opakowanie kosztuje ok. 20 zł, ale często jest w promocji - ostatnio kupiłam za 10 zł, więc warto szukać. Osobiście polecam, to jeden z lepszych produktów do mycia twarzy jakie miałam. Teraz poluję na inny olejek Bielenda - kokos i aloes - ale do róży na pewno wrócę jeszcze nie raz. 

Znacie ten produkt? A może możecie mi polecić inny olejek myjący do twarzy? Zapraszam do komentowania :)

środa, 15 listopada 2017

idealny zapach na jesień

idealny zapach na jesień

Witajcie :)
Jesień zawitała do nas już na dobre. Na początku była ciepła i słoneczna, ale teraz już dni robią się coraz chłodniejsze, ciągle pada i wieje. Kiedy wracam z pracy do domu mam tylko ochotę na gorącą herbatę i ciepły kocyk. Też tak macie?
Nie lubię okresu jesienno-zimowego. Jest brzydko, zimno dzień jest krótki i ponury. Dlatego maksymalnie staram się umilić sobie chłodne wieczory. Jednym z moich umilaczy są świeczki i woski zapachowe. Na rynku jest ich sporo, jednak ja zwykle decyduję się na dwie firmy Kringle Candle i Yankee Candle. Wypróbowałam już kilka innych opcji, ale żadne ze świeczek nie pachniały tak intensywnie jak KC i YC. Na pierwszy rzut oka ich cena może wydawać się wysoka, ale:
a) duże świeczki wystarczają na kilkadziesiąt godzin palenia (= kilkadziesiąt godzin pięknego zapachu),
b) produkty są na prawdę wysokiej jakości, już kilka godzin palenia zapewnia piękny zapach w domu na cały dzień,
c) często są w promocji.

Jesienną porą najczęściej sięgam po:

1. Woski Yankee Candle: Cranberry Twist, Sugared Apple, Soft Blanket. Cranberry pachnie żurawiną. Wosk pachnie bardzo soczyście i owocowo, ale jednocześnie czuć w nim jesień. Zapach jest rozgrzewający i pełny energii, coś w sam raz na wieczór. Sugared Apple pachnie słodko, chociaż nie jest to duszący aromat. Coś jak jabłka i słodki karmel, coś cudownego. Ostatni wosk to mój absolutny faworyt (dlatego nie ma go na zdjęciu, skończył się :D ). Soft Blanket to zapach słodki, otulający. Moim zdaniem nazwa opisuje go idealnie - pierwsze skojarzenie z tym zapachem to miękki, cieplutki kocyk. Jak dla mnie jest idealny, bardzo go lubię i chętnie używam. 

2. Malutkie świeczki Kringle: Maple Sugar, Hot Chocolate i Vanilla Latte. Aromaty jak z kawiarni :)
Maple Sugar to nic innego jak gorący karmel. Zapach jest bardzo słodki i wyrazisty, ale nie jest mdły.
Hot Chocolate to zapach który nie zaintrygował. Spodziewałam się że będzie to zwykła czekoladowa nuta, ale świeczka pachnie po prostu jak świeżo przygotowana gorąca czekolada. Po zamknięciu oczu można sobie wyobrazić, że siedzimy przy kominku, pod ciepłym kocem, z dobrą książką i parującym kubkiem czekolady z bitą śmietaną. Jedyny minus jest taki, że aromat jest nieco słabo wyczuwalny, ale może jest to kwestia świeczki. Chętnie bym wypróbowała większy rozmiar, może Mikołaj przyniesie go pod choinkę... 
Vanilla Latte pachnie równie ciepło i słodko. Tym razem mamy do czynienia z aromatem świeżej kawy latte, z nutką wanilii. Na samą myśl robi mi się cieplej. Bardzo podoba mi się to wierne odwzorowanie zapachu prawdziwego produktu, do tej pory nie spotkałam się z firmą która tak dobrze potrafi to zrobić.

3. Mój absolutny hit - Kringle Candle Blueberry Muffin, świeczka o zapachu muffinek jagodowych. Jest to póki co moja pierwsza większa świeczka od KC. Świeczkę dostałam, zapach wybrałam w ciemno, bez większego namysłu, ale to był strzał w dziesiątkę! Czy ktoś z Was piekł kiedyś muffinki albo ciasteczka jagodowe? Znacie ten cudowny aromat, który powoli roztacza się z kuchni po całym domu? Dzięki tej świeczce nie musicie piec babeczek żeby go poczuć. Jak już wspomniałam, Kringle  potrafi wspaniale odwzorować zapach, ale myślę że muffinki wyjątkowo im się udały. Uwielbiam tą świeczkę i kiedy ją zużyję na pewno kupię drugą. Warto jeszcze dodać, że świeczki i woski KC mają bardzo ładne opakowania, świeczka świetnie sprawi się jako ozdoba, może też być prezentem pod choinkę.

Jakie są Wasze sposoby na umilenie sobie chłodnych, jesiennych wieczorów? Może też lubicie świeczki? Zapraszam do komentowania :) 


W ubiegłym tygodniu na Instagramie uruchomiłam akcję #7recenzji7dni. Przez 7 kolejnych dni dodałam dla Was 7 recenzji kosmetyków do makijażu. Chcecie więcej takich akcji? 
Mój Instagram: KLIK, zapraszam :) 


sobota, 11 listopada 2017

wspomnienie lata jesienią, czyli kapania Le Petit Marseillais

wspomnienie lata jesienią, czyli kapania Le Petit Marseillais
Witajcie!

Miałam bardzo aktywny tydzień, ale w końcu znalazłam chwile aby napisać nowy post. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o pewnej miłej niespodziance która mnie ostatnio spotkała.
Jak widać po Instagramie i blogach, Le Petit Marseillais ruszyło z kolejną kampanią ambasadorską. Tym razem przebiega ona pod znakiem truskawki i dotyczy truskawkowego żelu pod prysznic. Nabór do kampanii był jakoś miesiąc temu, niestety w momencie ogłaszania wyników nie dotarła do mnie żadna wiadomość. Uznałam, że się nie dostałam, no trudno.
Za to wczoraj wieczorem znalazłam wielką paczkę na kanapie. Coś do mnie przyszło, ale ja nic nie zamawiałam... Takim sposobem dowiedziałam się że dostałam się do testowania! Radości nie było końca, paczkę od razu rozpakowałam, co też pokazałam Wam na moim Instagramie :)
Pudełko przyszło porządnie zapakowane w dodatkowy karton. Wszystko wyglądało bardzo ładnie i klimatycznie, sama paczka od razu mi się spodobała. W środku paczki znalazłam żel pod prysznic, próbki, list i książeczkę oraz zaparzacz do herbaty w kształcie truskawki.
Żel od razu poszedł w ruch. Muszę przyznać, że pachnie obłędnie, jak świeże truskawki. Twórcom zapachu zależało na tym, by przypominał on lato, słońce, wakacje... udało im się to w 100%. Zapach jest genialny, już go pokochałam.
Podoba mi się ilość próbek dołączonych do paczki. Jest ich aż 20, więc będę mogła je rozdawać i rozdawać, kilka już poszło w świat. Próbki są duże, więc spokojnie wystarczą na jedno użycie.
Do paczki dołączone były też dodatki: zaparzacz i książeczka. W książeczce (bardzo ładnie wykonanej) można przeczytać w jaki sposób powstał ten żel i czym kierowano się przy tworzeniu zapachu. Zaparzacz jest natomiast prezentem dla Ambasadorki, świetnie z nim trafili. Na pewno pójdzie teraz w ruch, w końcu jest zimno i ciągle sięgamy po herbatkę. Dla mnie to bardzo przydatna rzecz, mam sypkie zioła i nie miałam ich w czym parzyć, jakoś ciągle zapominałam o tym by wejść do sklepu i kupić sobie sitko. Dodatkowo truskawka wygląda bardzo ładnie.
Nie wiem jeszcze jak potoczy się ta kampania, ale jestem póki co zadowolona. Paczka jest bardzo udana, myślę że firma się postarała i dokładnie przemyślała wybór dodatków. Wszystko doskonale trafia w mój gust. Jest to moja pierwsza kampania LPM, ale mam nadzieję, że nie ostatnia.
Zapisy do tej kampanii są już zamknięte, ale co jakiś czas pojawiają się kolejne, dlatego warto śledzić stronę https://ambasadorkalpm.pl/ - właśnie tam pojawiają się zapisy do testów.

Bierzecie udział w tej kampanii? Może testowałyście ostatnio coś innego? 

Zbliżają się święta, a w związku z tym szykuję małe rozdanie. Ruszy już na początku grudnia! Ponieważ jest to pierwsze rozdanie chciałabym poznać Waszą opinię na jego temat, bardzo mi pomożecie jeśli wypełnicie krótką (2 pytania) ankietę: ANKIETA - KLIK. Jeśli nie chcesz przegapić rozdania dodaj mnie proszę do obserwowanych blogów, będzie mi bardzo miło :)


Porcja nowości od Biolove

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka moich nowości z Biolove . Kosmetyki wygrałam w rozdaniu na blogowym instagramie Perfec...

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Jednafiga Blog , Blogger