środa, 7 listopada 2018

EKOCUDA Poznań 2018 - relacja z targów kosmetycznych

EKOCUDA Poznań 2018 - relacja z targów kosmetycznych

Cześć!
Niedawno miałam okazję po raz pierwszy uczestniczyć w jednym z największych targów kosmetyków naturalnych, czyli w Ekocudach. W tym roku Ekocuda po raz pierwszy zawitały do Poznania, więc nie mogłam przepuścić takiej okazji. Po raz pierwszy byłam na tak dużych targach kosmetyków i byłam pod dużym wrażeniem ogromu stoisk i kosmetycznych cudów (a i tak poznańska edycja nie była największa!).
W ramach targów można było zobaczyć stoiska 43 wystawców, wziąć udział w wykładach i warsztatach makijażowych z marką Pixie i Anabelle Minerals. Ja skusiłam się na warsztaty z marką Pixie i był to dobry wybór.

Na warsztatach udało mi się po raz pierwszy wykonać makijaż kosmetykami mineralnymi. Pani prowadząca zajęcia na początku dobrała mi odpowiedni odcień podkładu. Dowiedziałam się, że moja cera ma kolor neutralny w kierunku różowego i właśnie takie odcienie powinnam dla siebie wybierać. Po dobraniu odcienia podkładu i korektora prowadząca pokazała w jaki sposób nakładać poszczególne kosmetyki i w jaki sposób za pomocą różnych pędzli uzyskać odpowiedni poziom krycia. Warsztaty trwały około 2 godziny i były bardzo przyjemne. Przekonałam się trochę do kosmetyków mineralnych i po zużyciu zapasów kosmetycznych kupię na próbę podkład mineralny.

Targi kosmetyków naturalnych to dobra okazja do poznania nowych marek i ich twórców. Można też zobaczyć nowości kosmetyczne poszczególnych firm i poznać aktualne trendy w branży. Dodatkowo można też poznać znanych blogerów kosmetycznych :)

Myślę że organizacja targów była bardzo dobra, nie mam nic negatywnego do powiedzenia na ten temat, no może poza tym że na targach były wielkie tłumy i czasem aż trudno było się gdzieś dopchać. Ale to chyba znaczy, że wielu osobom się podobało? :)

Jeśli będziecie mieli okazję to polecam wziąć udział w Ekocudach, targi odbywają się w wielu miastach więc nie musicie jechać koniecznie do Poznania. Ja z pewnością udam się na kolejną edycję, już nie mogę się jej doczekać.

Co przyniosłam z Ekocudów?

Moim pierwszym zakupem był hydrolat malinowy Senkara. Polowałam jeszcze na mydło do mycia pędzli, niestety rozeszło się ono na Ekocudach w Warszawie, będę je musiała dokupić na ich stronie internetowej. Hydrolat zamknięty jest w szklanej buteleczce z wygodnym atomizerem. W jego składzie znajdziemy produkt destylacji owocu i liści maliny właściwej, jest to więc bardzo naturalny kosmetyk jednoskładnikowy. Hydrolat ma cudowny, słodki i naturalny zapach malin. Charakteryzuje się lekko obniżonym pH. Hydrolatu używam w zastępstwie toniku, po każdym myciu twarzy. Można też używać go jako mgiełki do włosów, albo spryskać nim twarz w ciągu dnia, nawet jeśli mamy makijaż – odświeży to skórę. Hydrolat malinowy nadaje się dla osób z każdym typem cery, będzie dobry w szczególności dla skóry dojrzałej, szarej i zmęczonej.


Drugim zakupem była esencja z mleczkiem pszczelim Polny Warkocz. Od dłuższego czasu chciałam wypróbować coś z tej firmy, ale niestety nie mogłam jej dostać stacjonarnie.
Esencja zawiera mleczko pszczele, hydrolat z róży damasceńskiej, glicerynę roślinną, propanediol (glikol roślinny) i alkohol benzylowy (delikatny konserwant). Esencja przeznaczona jest do codziennej pielęgnacji skóry suchej i dojrzałej. Można jej też używać do rozrabiania suchych maseczek. Fajnie komponuje się z maseczką z miodem i kurkumą z Miodowej Mydlarni.


Nie miałam w planach zakupu żadnej maseczki, ale stwierdziłam że skoro od dawna chciałam mieć jakąś z kurkumą a na Ekocudach znalazłam ciekawą, to czemu by nie :) Miodowa Mydlarnia produkuje kosmetyki naturalne z woskiem, miodem i pyłkiem pszczelim. Ja postanowiłam wypróbować ich maseczkę z miodem i kurkumą. Oprócz tych dwóch składników, maseczka zawiera również mleko, pyłek pszczeli, mączkę owsianą i cynamon. Mączka owsiana poprawia nawilżenie skóry, kurkuma działa antyoksydacyjnie, miód i pyłek pszczeli nawilżają i odżywiają skórę, a cynamon działa antyseptycznie. Maseczka polecana jest do każdego typu cery, zwłaszcza cery normalnej i problematycznej. Opakowanie jest niewielkie, ale maseczka jest wydajna, po trzech użyciach nawet nie widać żeby jej ubyło :)


Niedaleko Miodowej Mydlarni znalazłam też stanowisko Ministerstwa Dobrego Mydła. Miałam już kiedyś do czynienia z tą firmą i zakochałam się w ich produktach. Tym razem jednak wzięłam tylko dwie półkule pielęgnacyjne do kąpieli, o zapachu cynamonu oraz mleka i miodu. Półkule nie barwią wody, ale za to świetnie nawilżają i natłuszczają skórę.


Oprócz Ministerstwa Dobrego Mydła zrobiłam spore zapasy kąpielowych umilaczy na stoisku Full Mellow. Było to jedno z najbardziej obleganych stoisk na targach i wcale mnie to nie dziwi! Produkty Full Mellow są bardzo ładne, kolorowe i pachnące, z daleka rzucają się w oczy. Ja skusiłam się na pielęgnującą półkulę do kąpieli o zapachu kawy i orzechów, pachnie jak cappucino :) Do zakupów dostałam też dwie kolorowe bomby do kąpieli o zapachu melona i jednorożców. Jedna jest dla koleżanki, a drugiej żal mi zużyć bo jest tak ładna. Na stronie Full Mellow możecie zobaczyć jak wyglądają te kule w akcji, woda robi się dzięki nim bardzo kolorowa, więc jeśli lubicie kąpielowe umilacze to na pewno warto tam zajrzeć. Oprócz bomb kąpielowych, Full Mellow ma również mydła i kosmetyki pielęgnujące. Czekam aż ponownie otworzą sklep stacjonarny i lecę do nich w odwiedziny :D


W związku z targami otrzymałam też zestaw kosmetyków Be The Sky Girl, w skład którego wchodził peeling o zapachu pina colady oraz serum do olejowania włosów. Oba kosmetyki opiszę dokładniej w innym poście, więc póki co powiem tylko że wszystkie kosmetyki Be The Sky Girl tworzone są z naturalnych składników. Serum jest na bazie oleju kokosowego i masła shea, ma wygodne opakowanie w formie sprayu oraz piękny zapach pomarańczy. Peeling do ciała jest na bazie cukru i naturalnych olejów, świetnie wygładza, masuje i nawilża skórę. Po jego użyciu nie musimy już używać balsamu do ciała. Opakowanie jest bardzo duże, ma aż 220 g, nie wiem kiedy je zużyję :D Zarówno serum jak i peeling dobrze się u mnie spisują. Dzięki serum moje włosy są pięknie lśniące, a peeling stał się jednym z moich ulubieńców ostatnich czasów. Chętnie przetestuję inne kosmetyki Be The Sky Girl :)




Oprócz kosmetyków do pielęgnacji ciała, kupiłam też coś do włosów. Na Ekocudach odkryłam wspaniałe stoisko idealne dla włosomaniaczki, czyli stoisko sklepu napieknewlosy.pl. Wcześniej nie znałam ani tego sklepu, ani związanego z nim bloga, za to od czasu Ekocudów ciągle tam zaglądam. Na blogu znalazłam wiele ciekawostek na temat pielęgnacji włosów. Na stanowisku kupiłam maskę Fitness Model. Zupełnie nie znałam jej wcześniej, ale zaufałam dziewczynom ze stanowiska i postanowiłam ją wypróbować. Maska miała ujarzmić moje puszące się włosy i faktycznie jej się to udało. Po jej użyciu od razu zauważyłam, że moje włosy nie są obciążone, ale za to są wygładzone i bardzo mocno lśniące. Maska jest genialna :)


Oprócz kosmetyków, na Ekocudach można też znaleźć inne ciekawe produkty. Ja kupiłam dodatkowo dwa woski zapachowe Lawendowej Mydlarni oraz mieszankę ziołową Essences.
Stoisko Essences polecam każdemu. Obsługa klienta jest wzorowa, herbaty możemy testować, a właściciele chętnie o nich opowiadają. Wzięłam na próbę mieszankę Chakra Balance i jest pyszna!
Na stanowisku Lawendowej Mydlarni odkryłam za to jeden z najpiękniejszych wosków do kominka. Lubicie zapach świeżego kwiatu bzu? Jeśli tak, to polecam ręcznie robiony wosk z Lawendowej Mydlarni. Kiedy go odpaliłam to miałam wrażenie, że siedzę w ogrodzie. Gama zapachów jest bardzo szeroka, ponadto firma ma w swojej ofercie świece z drewnianym knotem, więc każdy znajdzie tam coś dla siebie.


Podsumowując, targi uważam za wyjątkowo udane. Był to wspaniale spędzony czas, zobaczyłam wiele ciekawych rzeczy i poznałam kilka osób związanych z branżą. Na pewno wybiorę się tam ponownie!

Byłyście kiedyś na takich targach? Jak Wam się podobało? Dajcie znać w komentarzu :)

















czwartek, 18 października 2018

EKOCUDA po raz pierwszy w Poznaniu!

EKOCUDA po raz pierwszy w Poznaniu!

EKOCUDA PO RAZ PIERWSZY W POZNANIU!
Już 27 i 28 października po raz pierwszy w Poznaniu, w centrum biznesowym Concordia Design, odbędą się największe w Polsce targi kosmetyków naturalnych Ekocuda. To nie lada święto dla osób, które do tej pory kupowały produkty naturalne za pośrednictwem platform internetowych, bowiem podczas październikowego weekendu będą mogły nie tylko powąchać i przetestować całą gamę kosmetyków pielęgnacyjnych, jak i kolorowych, ale także osobiście poznać producentów i dystrybutorów swoich ulubionych marek. Poznań to trzecie miasto po Warszawie i Gdańsku, gdzie polscy i zagraniczni producenci spotkają się z tak dużą społecznością miłośników zdrowego stylu życia. Wstęp jest bezpłatny.
Ekocuda to przestrzeń przyjazna dla rozmów, wymiany opinii, edukacji na temat kosmetyków naturalnych. Wspólnym mianownikiem uczestników targów jest chęć dokonywania świadomych wyborów zakupowych i prozdrowotnych. Kremy, jakie nakładamy na ciało czy kosmetyki kolorowe, którymi kobiety podkreślają swoją urodę są obok zdrowej diety czy aktywności fizycznej wyznacznikiem dbania o siebie i swojego zdrowia. Z roku na rok oferta krajowych i zagranicznych producentów poszerza się o nowe produkty, a targi Ekocuda goszczą w kolejnych polskich miastach.
- Zespół tworzący Ekocuda to pasjonaci zdrowego stylu życia, a nade wszystko poszukiwacze kosmetycznych „perełek”. Sprawdzamy składy, nowe marki, które wchodzą na rynek, hity polecane przez influencerów czy nowinki na temat naturalnych kosmetyków płynące
z zagranicy. Każda edycja to wynik naszych wielomiesięcznych poszukiwań i odkryć, którymi chcemy się podzielić z szerszą społecznością, dla której, tak samo jak dla nas, ważne są dobre wybory.
– mówi Zuzanna Mierzejewska, właścicielka marki Ekocuda. Dodaje: Obserwuje, iż z roku na rok przybywa miłośników kosmetyków naturalnych, czego najlepszym dowodem jest wzrastająca frekwencja na targach. Co więcej, w odpowiedzi na liczne zapytania od uczestników, podjęłam decyzję, by w 2018 roku wyjść poza Warszawę i zorganizować Ekocuda w innych miastach. Fakt, iż w jesiennej edycji do grona miast dołączył Poznań – bardzo nas cieszy, ponieważ to właśnie mieszkańcy tego miasta zgłaszali potrzebę, by Ekocuda odbywały się właśnie u nich.
Poza możliwością poznania nowych produktów i rozmów z wystawcami, odwiedzających czekają także dodatkowe atrakcje, takie jak warsztaty makijażu wykonywanego naturalnymi kosmetykami kolorowymi i ciekawe wykłady poświęcone tematyce zdrowia.
Sponsorami pierwszej edycji targów w Poznaniu są dwie firmy – Be Organic oraz Pixie Cosmetics. Obie marki zachęcają, by sięgać po organiczne produkty – bezpieczne dla nas i przyjazne dla środowiska. Pamiętajmy, że dbanie o siebie i własne ciało ma znaczący wpływ na nasze dobre samopoczucie i wygląd, a one są przepustką do sukcesów – zarówno na polu zawodowym, jak i prywatnym.
PATRONI MEDIALNI:
Radio ESKA, Gazeta Wyborcza Poznań, TVP3 Poznań, TrustedCosmetics.pl, Ekologia.pl, joga-joga.pl, napieknewlosy.pl, Naturalnie!, N jak natura, Piggy PEG, PINK MINK Studio, Natalia Siwiec / Nathsiw, Biokurier.pl, WIZAZ.pl, Co Jest Grane24, Women’s Health, Naturalnie z pudełka, Inspirantka, Ulica ekologiczna, Czytamy etykiety kosmetyków, Wirtualne kosmetyki, Egaga.pl, Moja Harmonia Życia, Yoga & Ayurveda, Magazyn Kosmetyki, Dobra Mama, magazyn E!stilo, Vmag, Ekotropiciel.pl, Babskie Sprawy, Poradnik Zdrowie, Kliknij w zdrowie, Zdrowa Lista Zakupów, Lejdis, Dobre Zielsko, Lepszy Poznań, codziennypoznan.pl, Sukces po poznańsku, Nasz Głos Poznański.



niedziela, 7 października 2018

Ekocuda Poznań 27-28.10.2018

Ekocuda Poznań 27-28.10.2018
Hej!

Mam dobrą wiadomość dla wszystkich maniaków kosmetycznych z Poznania! 27-28.10.2018 odbędą się w naszym mieście targi Ekocuda :) Od dawna chciałam się wybrać na te targi, ale nigdy nie miałam jak się na nie wybrać. Ale takiego wydarzenia w moim mieście nie mogę przegapić!

Na targach zaprezentuje się ponad 70 wystawców. Będzie można zobaczyć stoiska m.in.:
- Be Organic
- Pixie Cosmetics
- Be The Sky Girl
- Orientana
- Yope
- Sylveco
- Fresh&Natural
- Anabelle Minerals
- Miodowa Mydlarnia
- Senkara
- Cztery Szpaki
- Ministerstwo Dobrego Mydła
- ASOA
- Dr Duda
- GoNature
- SVOJE
- Bydgoska Wytwórnia Mydła
- Scandinavia
i wielu innych firm :)

Muszę chyba zrobić listę zakupów, bo jak zobaczę te wszystkie cuda to pewnie wyjdę z pełnymi siatami :D
Targi to świetna okazja do poznania firm, będzie można poznać przedstawicieli swoich ulubionych marek, zobaczyć nowości kosmetyczne i aktualne trendy. Do tego można poznać całkiem nowe, nieznane nam wcześniej marki. Jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie :)

Targi odbędą się 27 i 28 października w Concordia Design, ul. Zwierzyniecka 3.  Wstęp bezpłatny.
Więcej informacji: https://ekocuda.com/targi/poznan/.
IG: https://www.instagram.com/ekocuda/
FB: https://www.facebook.com/ekocudacom/

Jeśli nie możecie się wybrać na poznańską edycję targów, to nic straconego. Tej jesieni Ekocuda odbędą się też w Gdańsku (20-21.10) oraz w Warszawie (17-18.11).

To z kim się widzę na Ekocudach? Napiszcie w komentarzu :)



wtorek, 28 sierpnia 2018

Błyszczące maseczki Selfie Project Peel-off Shine Like - hit czy kit? Recenzja GalaxyMask

Błyszczące maseczki Selfie Project Peel-off Shine Like - hit czy kit? Recenzja GalaxyMask
Cześć!

Niedawno pojawiły się w sprzedaży nowe maseczki Selfie Project z serii Shine Like. Maseczki od razu zrobiły furorę i patrząc na opakowanie trudno się temu dziwić. Są one oczywiście inspirowane brokatowymi maseczkami Glam Glow, których cena jest znacznie wyższa (ok. 200 zł/50g). Nie każdy może sobie pozwolić na taki wydatek, więc Selfie Project to ciekawa alternatywa.

 W serii znajdziemy 4 warianty masek: 

1. Shine Like a Star, oczyszczająca maska z bioaktywnym węglem i czarną quinoa (czarna).

Skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol, Glycerin, Polysorbate 20, Charcoal Powder, Chenopodium Quinoa Seed Extract, Xanthan Gum, PEG 40 Hydrogenated Castor Oil, Polyglycerin-10, Polyglyceryl-10 Myristate, Polyglyceryl-10 Stearate, Citric Acid, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Polyethylene Terephthalate, Polyurethane 11, Aluminium Powder, Parfum, Linalool.


2. Shine Like a Pearl, rozświetlająca maseczka z wyciągiem z pereł i pomelo (różowa). 

Skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol, Glycerin, Polysorbate 20, Hydrolyzed Pearl, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, Xanthan Gum, PEG 40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Polyethylene Terephthalate, Polyurethane 11, Aluminium Powder, Parfum, Linalool, Cl17200, Cl15850.



3. Shine Like a Diamond, nawilżająca maseczka z kwasem hialuronowym i algami (niebieska). 

Skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol, Glycerin, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Fucus Vesiculosus Extract, Xanthan Gum, PEG 40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Polyethylene Terephthalate, Polyurethane 11, Aluminium Powder, Parfum, Linalool, Cl42090, Cl19140.


4. Shine Like a Princess, wygładzająca maseczka z herbatą i aloesem (zielona).

Skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol, Glycerin, Polysorbate 20, Camellia Sinensis Leaf Extract, Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Xanthan Gum, PEG 40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Polyethylene Teraphthalate, Polyurethane 11, Aluminim Powder, Parfum, Linalool, Cl15850, Cl42090, Cl19140, Cl14720.



Jaki jest skład maseczek Selfie Project? 

Na pewno nie naturalny :D W skład maseczek wchodzą:

- Aqua, czyli woda. 
Polyvinyl Alcohol, czyli syntetyczna substancja używana przy produkcji m.in. lakieru do paznokci i klejów kosmetycznych. Odpowiada ona za konsystencję maski. 
Alcohol, czyli alkohol, substancja naturalna. Może podrażniać i wysuszać wrażliwą skórę, pełni funkcję konserwującą. 
- Glycerin, czyli humektant, substancja nawilżająca i konserwująca. 
Polysorbate 20, czyli emulgator i stabilizator. Substancja nie jest wskazana w kosmetykach dla dzieci ze względu na możliwość zanieczyszczenia szkodliwym dioksanem. 
- Różne substancje aktywne, inne w zależności od maseczki. 
PEG 40 Hydrogenated Castor Oil, czyli substancja pomocnicza, niewskazana dla dzieci i kobiet w ciąży. 
Phenoxyethanol, czyli substancja konserwująca. Zakazana w Japonii, słabo przebadana, nie jest wskazana dla kobiet w ciąży i dzieci. 
Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate konserwanty. 
- Polyethylene Terephthalate - w sumie to ciężko mi powiedzieć jaka jest funkcja tego składnika, jednak z tego co przeczytałam widzę, że nie jest to składnik wskazany w kosmetykach do stosowania na skórze. 
Polyurethane 11 - odpowiada za konsystencję. 
- Substancje zapachowe i barwniki. 

Nie mam nic przeciwko kosmetykom ze sztucznymi składnikami, ale ten skład mnie nie przekonuje. 


Nie trudno się domyślić, że zainteresowanie wzbudził głównie wygląd masek - kolorowe, błyszczące, brokatowe, w sam raz dla księżniczek. Sama też skusiłam się głównie przez ich wygląd i to był chyba błąd. Faktycznie, maski wyglądają fajnie w opakowaniach, ale na twarzy już nieco gorzej. Błyszczących drobinek prawie nie widać, jest ich niezbyt dużo. Niestety, maseczki nie są też zbyt dobre dla cery. Przy ich stosowaniu nie zauważyłam większych efektów. Maseczki mnie nie podrażniły, ale też nie wpłynęły korzystnie na stan cery. Mimo że wyglądają ciekawie raczej nie sięgnę po nie ponownie.

Znacie te maseczki? Co o nich sądzicie? Dajcie znać w komentarzu! :)


poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Marion Final Control - sposób na idealnie proste włosy

Marion Final Control - sposób na idealnie proste włosy
Cześć!

Niedawno miałam okazję poznać nową serię kosmetyków do stylizacji włosów prostych Final Control od Marion. Do tej pory rzadko sięgałam po tego typu produkty, ale teraz się to zmieni. Moje włosy są niby proste, ale tak nie do końca - ciągle się zawijają, lekko falują, puszą się i są trudne do ułożenia. Zwykle noszę je rozpuszczone, ale przy obecnych upałach jest mi zbyt gorąco, więc muszę je jakoś związywać. Zwykły kucyk już mi się znudził i kombinuję z innymi fryzurami, ale niby jak mam układać tak niesforne włosy? Na szczęście z pomocą przyszedł mi Marion i ich nowa seria do stylizacji. W skład serii wchodzą 3 produkty: płyn, serum i krem do stylizacji.
Według producenta, seria Final Control nie tylko ułatwia stylizację włosów ale i chroni je przed działaniem wysokiej temperatury. Jest więc idealna dla osób, które codziennie używają suszarki albo innych urządzeń do stylizacji.


Krem do stylizacji włosów prostych Marion

Pierwszą rzeczą którą zauważyłam, był piękny zapach kremu, z resztą wszystkie kosmetyki z tej serii pachną bardzo ładnie. Kiedy użyłam ich po raz pierwszy, mój chłopak pytał się mnie czy mam jakieś nowe perfumy :D
Krem ma 150 ml, jest więc całkiem spory. Opakowanie jest szczelne, można bez obaw zabrać je w podróż. Kosmetyk ma konsystencję bardzo lekkiego kremu i biały odcień. Na początku bałam się, że będzie obciążać moje włosy bo właśnie z tym kojarzyły mi się kremy do stylizacji, ale o dziwo nie zauważyłam żeby to robił.
Krem należy wetrzeć w wilgotne włosy i stylizować suszarką. Jak już wspomniałam, produkt nie oblepia włosów, za to sprawia że są one bardziej podatne na stylizację. Nie miałam problemu z rozczesaniem włosów ani z ich ułożeniem. Włosy były bardziej proste niż normalne, w ciągu dnia natomiast nie pogniotły się ani nie pofalowały, były też bardziej błyszczące.


Płyn do stylizacji włosów prostych Marion Final Control

W przeciwieństwie do kremu, płyn przeznaczony jest do włosów zarówno mokrych jak i suchych. Opakowanie zawiera 200 ml produktu, więc myślę że wystarczy na długi czas. W przypadku płynu również nie zauważyłam efektu oblepienia włosów, mimo że produkt działa podobnie jak lakier do włosów.
Płyn stosuję jako utrwalacz, czyli po prostu psikam nim gotową fryzurę. Co ciekawe, płyn sprawdza się tak samo dobrze w przypadku rozpuszczonych włosów jak i w przypadku włosów związanych - utrwala i jedno i drugie tak samo dobrze. Myślę, że może być ciekawą alternatywą dla lakieru do włosów.


Lekkie serum wygładzające do włosów prostych Marion Final Control

Serum jest ostatnim etapem stylizacji fryzury. Nie używam go codziennie, raczej na specjalne okazje. Świetnie współpracuje z innymi produktami z serii, chociaż w przypadku płynu do stylizacji wolę jednak najpierw nałożyć serum, a na końcu płyn. Serum ma pojemność 50 ml, może się wydawać że to mało ale używa się go w niewielkich ilościach. Lekkie serum wygładza włosy, nawilża i dodaje im blasku. Jest niezastąpione przy robieniu warkocza - nakładam odrobinę serum na poszczególne pasma i potem zaplatam. Dzięki temu warkocz nie ma wystających kosmyków, wygląda gładko i jest bardziej trwały.


Podsumowując, seria Final Control do włosów prostych sprawdziła się u mnie doskonale. Wszystkie produkty ułatwiają stylizację i utrwalenie fryzury bez zbędnego obciążenia. Włosy są dzięki nim pełne blasku, wyglądają ładnie i zdrowo. Dodatkowym plusem jest też ochrona włosów przed wysoką temperaturą.
Kosmetyki Marion są łatwo dostępne w wielu drogeriach, zarówno stacjonarnych jak i internetowych. Myślę, że warto je wypróbować i polecam je szczególnie osobom z niesfornymi i wymagającymi włosami. Ja jestem bardzo zadowolona :)

Znacie tą serię kosmetyków? Może znacie inne ciekawe produkty Marion? Dajcie znać w komentarzach!

poniedziałek, 30 lipca 2018

Garnier Fructis, Banana Hair Food - najlepsza maska do włosów suchych?

Garnier Fructis, Banana Hair Food - najlepsza maska do włosów suchych?
Cześć!

Po wakacyjnej przerwie wracam do Was z nowymi postami i recenzjami. Wypoczęłam, naładowałam baterie i nazbierałam całą górę kosmetyków do przetestowania. Postanowiłam też wprowadzić kilka zmian na moim IG, niedługo planuję też zmiany na blogu. Jeśli jesteście ich ciekawi to zapraszam do śledzenia bloga i IG.

Ostatnio po fali upałów moje włosy są w nieco gorszej kondycji. Zaczęły się mocno przesuszać i tracić połysk, w dodatku mam wrażenie że bardziej mi wypadają. Kiedy więc zobaczyłam w Hebe nową, odżywczą maskę Garnier Banana Hair Food od razu postanowiłam ją wypróbować. Maska zaciekawiła mnie głównie swoim składem, sami spójrzcie jak jest świetnie opisany na opakowaniu - brawo Garnier! Chciałabym, żeby każdy kosmetyk miał tak przedstawiony skład, wszystko jest ładnie rozpisane. Substancje zapachowe i konserwanty są pod koniec składu (czyli jest ich najmniej), na początku natomiast mamy emolienty i substancję nawilżającą (glicerynę).



Maskę można używać na wiele różnych sposobów. Garnier rekomenduje 3 sposoby: jako odżywkę bez spłukiwania na mokre włosy, jako maskę na mokre włosy i jako odżywkę na suche włosy. Na blogach widziałam jeszcze inne pomysły na tą maskę, więc jak widać jest bardzo wielofunkcyjna. Opakowanie jest dosyć duże, ale przy tym ile maska ma zastosowań nie powinno to dziwić. Sam kosmetyk ma przyjemną, kremową konsystencje i genialny zapach bananów. Pachnie tak pięknie, że aż mam ochotę aby go zjeść!


Wypróbowałam wszystkie 3 sposoby użycia i na prawdę ciężko mi powiedzieć która metoda jest najlepsza. Jako maskę nakładałam kosmetyk na mokre, umyte włosy i trzymałam przez jakieś 15 minut (producent zaleca 3 minuty, ale wolałam potrzymać ją dłużej), potem wszystko spłukiwałam chłodną wodą. Maska świetnie się spłukuje, nawet z gęstych i długich włosów. Po takiej aplikacji moje włosy były bardzo miękkie i sypkie, nie były obciążone ani oblepione, dobrze się je rozczesywało. Oprócz tego nakładałam maskę na mokre włosy jako odżywkę bez spłukiwania, ale w niewielkiej ilości, brałam dosłownie odrobinę na czubki palców. Obawiałam się że jak nie spłuczę maski to będę miała obciążone włosy, ale na szczęście tak się nie stało, podobnie jak w przypadku pierwszej metody moje włosy były przyjemnie miękkie i sypkie. Miałam wrażenie, że były bardziej błyszczące. Co ciekawe, nawet kiedy nakładałam maskę na suche włosy to i tak efekt był pozytywny, moje włosy nie były obciążone ani obklejone. Maska w żaden sposób nie przyczyniła się do przyspieszenia przetłuszczania się moich włosów.

Za 390 ml maski zapłacimy ok. 25 zł, ale często jest w promocji. Maski Garnier Fructis Hair Food dostępne są również w innych wariantach: Macadamia (wygładzająca), Goji (nadająca blask) i Papaya (regenerująca). Z wersji Banana jestem bardzo zadowolona, cieszę się że mogłam ją wypróbować i z chęcią sięgnę po nią ponownie. Maska spełniła moje oczekiwania, odpowiednio odżywiła i zdyscyplinowała moje włosy, okazała się też wydajna i przyjemna w użyciu. Kusi mnie wersja Goji i Papaya, ale będę je testować dopiero jak zużyję swoje obecne zapasy kosmetyków do włosow.
Wersję z bananem szczerze polecam, myślę że posiadaczki włosów suchych i trudnych do rozczesania będą z niej zadowolone.
Znacie nowe maski Garnier Fructis? Która wersja najbardziej Wam się podoba? Dajcie znać w komentarzu!


sobota, 14 lipca 2018

Jak szybko wyczyścić pędzle? Gąbka do czyszczenia pędzli z Aliexpress

Jak szybko wyczyścić pędzle? Gąbka do czyszczenia pędzli z Aliexpress
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać rzecz, która w znaczący sposób ułatwia mi ostatnio robienie makijażu. Mowa o słynnej magicznej gąbeczce do czyszczenia pędzli z Aliexpress. Gąbeczka służy do szybkiego oczyszczania pędzli z nadmiaru pudru albo cieni. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do takiego gadżetu, ale ponieważ nie był drogi a wydawał się być przydatny to go wypróbowałam :)


Gąbeczka okazała się całkiem spora, myślałam że będzie mniejsza - jak widać na zdjęciu, jest wielkości dużej puderniczki. Zamknięta jest w metalowym pudełeczku, moje niestety przyszło w papierowej kopercie i trochę się pogniotło, ale nie wpływa to na używanie gąbki. Sama gąbeczka nie jest twarda, tylko miękka i delikatna. Bałam się że taka twarda gąbka zniszczy moje pędzle i powyciera im włosie, ale na szczęście nie mam już takich obaw :)


Gąbka służy do oczyszczania pędzli z sypkich produktów, nie da się nią wytrzeć np. podkładu. Aby oczyścić pędzel wystarczy tylko przejechać nim kilka razy po gąbce. Oczywiście gąbka nie zbiera całego kosmetyku ani zanieczyszczeń i bakterii, więc pędzle i tak trzeba umyć po wykonaniu makijażu, ale do chwilowego oczyszczenia pędzla w czasie malowania jest jak najbardziej OK. Myślę że jest to dobra opcja dla osób, które nie mają milionów pędzli do każdego cienia a nie chcą się wybrudzić różnymi kolorami cieni. Czyściłam nią pędzle z włosia naturalnego i syntetycznego i nie ma różnicy w poziomie oczyszczenia. Samą gąbkę natomiast najłatwiej umyć ciepłą wodą i mydłem.


Podsumowując, gąbeczka jest ciekawym gadżetem, zwłaszcza jeśli nie mamy wielu pędzli i musimy posłużyć się jednym/dwoma w swoim makijażu. Gąbeczka pozwala na szybkie oczyszczenie pędzli z sypkiego kosmetyku, możemy jej użyć do czyszczenia "całkowitego" albo do zebrania nadmiaru produktu z pędzla. U mnie gąbeczka sprawdza się bardzo dobrze i jestem z niej zadowolona, już ma swoje stałe miejsce na toaletce.

Link do gąbeczki: https://goo.gl/nry82A, cena ok. 5 zł, czas dostawy 4 tygodnie. 
Lubicie tego typu gadżety? Dajcie znać w komentarzu! :)

środa, 27 czerwca 2018

Maybelline Fit Me! - mat na wiele godzin? Moja opinia

Maybelline Fit Me! - mat na wiele godzin? Moja opinia
Jakiś czas temu miałam okazję do wzięcia udziału w testowaniu kosmetyków Maybelline Fit Me! na portalu Wizaz.pl. Było to moje pierwsze testowanie na tym portalu, do tej pory zgłosiłam się do wieeelu różnych testów, ale dopiero teraz się udało (więc warto próbować!).
w skład zestawu który dostałam wchodziły 3 produkty: puder w kamieniu, korektor rozświetlający pod oczy i podkład matujący.


Podkład Fit Me na początku wydawał się bardzo fajny - konsystencją przypomina podkład Affinitone, jest bardzo lekki. Krycie ma raczej niskie, ale ładnie wyrównuje koloryt i wtapia się w cerę. Dla kogoś kto nie ma wielkich problemów z niedoskonałościami będzie w sam raz. Matowi skórę i się nie świeci. Myślałam, że będzie idealny na lato, ale niestety się przeliczyłam. Zauważyłam, że gdy tylko temperatura przekracza 20 stopni podkład zupełnie przestaje się trzymać skóry. Myślałam że to wina kremu, ale z innym kremem jest ten sam problem. Podkład dosłownie pływa mi na skórze i po jednym dotknięciu zostaje w całości na palcu. O żadnych poprawkach nie ma mowy, podkład klei się do pędzla czy puszku z pudrem. To trochę dziwne bo na twarzy nie czuję, żeby ten podkład był jakiś klejący, nawet się zbytnio nie błyszczy - wygląda normalnie, dopiero po dotknięciu coś jest nie tak. Próbowałam go utrwalić fixerem albo bazą ale i tak słabo mi to szło. Efekt jest nieco lepszy kiedy nałożymy podkład za pomocą pędzla albo gąbeczki, ale i tak szału nie robi.  Może w chłodniejszym okresie będzie się lepiej spisywać.


Puder Fit Me, który dostałam, jest w kolorze 110 - niby jasnym, ale i tak za mocnym dla bladziocha. Kolor ten ma różowe odcienie, które są niestety trochę zbytnio widoczne, co nie do końca może wszystkim pasować. U mnie właśnie przez ten kolor średnio się sprawdził.
Plusem jest to, że puder faktycznie matuje i to na wiele godzin. Można go z powodzeniem używać bez podkładu, radzi sobie bardzo dobrze. Jak na puder prasowany ma dobre krycie, jeśli ktoś nie ma wielkich problemów skórnych powinien być z niego zadowolony. Opakowanie jest ładne, chociaż wydaje mi się że po pewnym czasie mogą się na nim wycierać napisy. Nie ma też w nim miejsca na gąbeczkę.


Korektor Fit Me jest moim zdecydowanym ulubieńcem z tej serii. Nie mam mu nic do zarzucenia, spisuje się jak należy. Używam go głównie pod oczy bo właśnie do tego najlepiej się nadaje. Ma wygodny aplikator który ułatwia nakładanie, ale można go też wklepać palcem albo gąbeczką (polecam jednak wklepywanie za pomocą palców, przy użyciu samego aplikatora korektor nie rozprowadza sie tak ładnie). Na skórze trzyma się dobrze, nie wyciera się ani nie schodzi. Nie zbiera się w załamaniach powiek ani nie podkreśla zmarszczek. Jego krycie wydaje się średnie, ale to tylko pozory - korektor doskonale maskuje cienie pod oczami. Dodatkowym plusem jest to, że zawiera błyszczące drobinki które rozświetlają skórę. Jestem z niego zadowolona i chętnie sięgnę po niego ponownie.


Produkty Fit Me! z całą pewnością matują skórę. Faktycznie, po ich użyciu skóra była gładka, pory mniej widoczne a błyszczenie nie występowało przez większość dnia. Krycie wszystkich trzech produktów oceniam jako średnie, więc jeśli ktoś nie ma dużych problemów z niedoskonałościami to powinien być z nich zadowolony. Kosmetyki nie tworzą efektu maski, więc będą dobre dla amatorów w dziedzinie makijażu. Najbardziej rozczarował mnie ten podkład, ale może jeszcze znajdę na niego jakiś sposób.

Znacie tą serię kosmetyków? Lubicie je? :)

Zapraszam na mój profil na Instagramie, jest już nas ponad 1600 osób :) KLIK


EKOCUDA Poznań 2018 - relacja z targów kosmetycznych

Cześć! Niedawno miałam okazję po raz pierwszy uczestniczyć w jednym z największych targów kosmetyków naturalnych, czyli w Ekocudach. W t...

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Jednafiga Blog , Blogger