sobota, 10 października 2020

IV edycja targów Ekocuda w Poznaniu

IV edycja targów Ekocuda w Poznaniu


 Cześć!

W zeszły weekend miałam przyjemność uczestniczyć w IV edycji poznańskich targów Ekocuda. Pod wieloma względami była to wyjątkowa edycja. Wystawcy i odwiedzający nosili maseczki i rękawiczki, obok testerów leżały żele do dezynfekcji a stoiska stały porozstawiane po całym centrum kongresowym, ale za to atmosfera była jak zwykle wspaniała! Chyba każdy już się stęsknił za targami stacjonarnymi :) 

W targach wzięło udział aż 56 wystawców. Na stoiskach mogliśmy oglądać same naturalne i ekologiczne produkty: kosmetyki do pielęgnacji i makijażu, kosmetyki dla zwierząt, chemię domową, naturalne świeczki, produkty spożywcze i inne ciekawe rzeczy. Nie planowałam wielkich zakupów, ale na miejscu znalazłam tyle perełek, że oczywiście wyszłam z pełnymi torbami :D 



Co takiego kupiłam?

Na stoisku Yope skusiłam się na ich nowość, czyli naturalny żel do higieny intymnej z aloesem i lukrecją, oraz na żel pod prysznic o zapachu wiśni i jagód goji. Dodatkowo dostałam żel pod prysznic i mydło do rąk jako prezent za przyniesienie pustych opakowań do recyklingu. To jest dopiero eko podejście! :) 



Punktem obowiązkowym mojej wizyty na targach było oczywiście stoisko Lale. Zawsze robię u nich zakupy, więc i tym razem wyszłam z pełną torbą dobroci. Zdecydowałam się na wypróbowanie maseczki peel-off pod oczy, hydrolatu z rumiankiem oraz ich nowości, czyli maski liftingującej do twarzy z biofermentem z alg, koenzymem Q10 i ekstraktem z granatu. 



Obowiązkowo odwiedziłam także Resibo. Wzięłam mój ulubiony żel do mycia twarzy a gratis dostałam całą górę próbek :)  



U We Love Candles miałam okazję obejrzeć resztę premierowych mydełek. Wcześniej miałam okazję przetestować przedpremierowo ich dwie nowości - mydło Kultowe i Matkę Ziemię, na targach natomiast obejrzałam sobie inne warianty mydełek i piękne świeczki. Jak one wszystkie pachną! Polecam zajrzeć na ich stoisko przy okazji kolejnych targów, każda świeczkomaniaczka będzie zachwycona. Dostałam do przetestowania dwa woski do kominka, więc niebawem pojawi się kolejna recenzja. Recenzję mydełek możecie zoabczyć tutaj: OWOŚCI OD WE LOVE CANDLES - NATURALNE, EKOLOGICZNE MYDŁA W KOSTCE! - pamiętajcie że z kodem "jednafiga" macie 20% rabatu na całe zakupy w We Love Candles :) 



  Oprócz powyższych rzeczy kupiłam także:

- olejek myjący Bioup

- naturalną świeczkę z drewnianym knotem Ooroc

- wielorazowy płatek do demakijazu Ovium

- mydło do mycia pędzli Senkara

- płyn do mycia podłogi Totobi - bezpieczny dla mojej kici! :)



Targi uważam za bardzo udane i cieszę się że udało się je przeprowadzić w obecnej sytuacji. Mam nadzieję, że kolejne edycje odbędą się już bez żadnych problemów. Teraz zabieram się za testowanie nowych produktów i z niecierpliwością czekam na V edycję Ekocudów!

Byliście może na Ekocudach? Dajcie znać w komentarzu!



















niedziela, 4 października 2020

Nowości od We Love Candles - naturalne, ekologiczne mydła w kostce!

Nowości od We Love Candles - naturalne, ekologiczne mydła w kostce!

 Cześć!

Jakiś czas temu dostałam do przetestowania dwa nowe mydełka od we Love Candles. Firma do tej pory słynęła z pięknych świeczek i wosków zapachowych, mydła to ich nowość.

 Mydła są całkowicie naturalne, nie zawierają żadnych syntetycznych dodatków. Dodatkiem zapachowym w mydłach są olejki eteryczne, nie znajdziemy w nich sztucznego aromatu. Mydła wykonane są w duchu zero waste, po ich zużyciu nie zostają żadne śmieci, ponieważ mają kartonowe opakowania. Do wyboru mamy aż 18 wariantów, 12 mydeł wykonanych metodą na zimno i 6 wykonanych metodą na ciepło.


Mydło Kultowe wykonane zostało metodą na ciepło. Zawiera olej palmowy z certyfikowanych upraw, rycynę i melisę. Mydło przeznaczone jest do skóry wrażliwej i problematycznej, ma działanie łagodzące, natłuszczające i ochronne. Ma delikatny, naturalny zapach i bardzo dobre działanie. 

Kultowe delikatnie oczyszcza skórę. Nie podrażnia jej ani nie wysusza, jest bardzo łagodne. Jest też bardzo wydajne, po kilku użyciach nie widać zbytnio ubytku kostki, myślę że spokojnie wystarczy na kilka tygodni codziennego używania.


Drugim mydłem które testowałam jest Matka Ziemia. Mydło to zostało wykonane metodą na zimno. Zamiast oleju palmowego zawiera olej babassu. W składzie znajdziemy również nierafinowany olej słonecznikowy, olej rycynowy, masło shea i oliwę z oliwek. Matka Ziemia jest bardzo delikatna dla skóry. Delikatnie ją oczyszcza i lekko uelastycznia. Nie daje uczucia ściągnięcia.


Jestem miło zaskoczona mydełkami. Zazwyczaj stawiałam na żele i mydła w płynie, ale te dwie kostki okazały się bardzo miłe w użyciu. Dużym plusem jest też ich ekologiczne opakowanie, mamy tutaj całkowite zero waste, po zużyciu kosmetyku nie zostają żadne śmieci. 

Mydła możecie zamówić na stronie: https://welovebeds.pl/ , z kodem "jednafiga" dostaniecie 20% rabatu na całe zamówienie :) 

Lubicie mydła w kostce? Dajcie znać w komentarzu!



niedziela, 27 września 2020

Onlybio Hair Balance - nowości do pielęgnacji włosów

Onlybio Hair Balance - nowości do pielęgnacji włosów


 Cześć!


Chyba każda włosomaniaczka widziała już nowości od Onlybio i nie ma się co dziwić! Firma wypuściła bardzo ciekawą serię produktów do włosów Hair Balance. Jesteście ciekawi co nowego przygotowała dla nas firma i dlaczego te kosmetyki już robią taką furorę? :) 

Najpierw kilka słów na temat produktów. Seria Hair Balance składa się z 3 odżywek (proteinowej, emolientowej i humektantowej), 2 szamponów (do suchej i do przetłuszczającej się skóry głowy), 3 masek  i 3 olejów do olejowania (do włosów nisko, średnio i wysokoporowatych), peelingu, wcierki i olejku do zabezpieczania końcówek. Razem daje to nam zestaw do kompleksowej pielęgnacji każdego typu włosów. Każdy produkt ma na opakowaniu dokładne informacje na temat rodzaju włosów, do jakich się nadaje, efektów działania i zapachu. Składy kosmetyków są bardzo ok :) 





Jak stosować produkty Onlybio? 

Najpierw nakładamy odpowiednią odżywkę na długość włosów. Następnie bez spłukiwania odżywki nakładamy na skórę głowy szampon i oczyszczamy ją. Spływający szampon dodatkowo oczyści włosy na długości, przy częstym myciu włosów nie ma potrzeby aby szorować je na całej długości. Następnie spłukujemy wszystko i nakładamy drugą odżywkę, po dwóch minutach wszystko spłukujemy. Taka metoda mycia nazywa się OMO. Sama stosuję ją od dawna i bardzo polecam, włosy wyglądają dzięki niej o wiele lepiej i są w znacznie lepszej kondycji. Raz w tygodniu należy także wykonać peeling głowy oraz nałożyć na włosy maskę połączoną z olejem do olejowania.


Które produkty z serii Hair Balance mam zamiar wypróbować?

Może zacznę od tych, które już kupiłam :D Jestem już po pierwszych testach peelingu do skóry głowy i szamponu do suchej skóry głowy Onlybio Hair Balance.



Peeling ma delikatny zapach mięty, gęstą konsystencję i sporo drobnych drobinek. Dobrze oczyszcza skórę głowy. Opakowanie to tubka ze szpiczastą zakrętką, trochę niepraktyczną, bo przez nią nie da się postawić peelingu na zakrętce. Poza tą niedogodnością związaną z opakowaniem peeling wydaje się bardzo fajny.



Szampon do suchej skóry głowy jest bardzo delikatny. Składnikiem myjącym jest w nim delikatny Decyl Glucoside, oprócz niego znajdziemy także aloes który tonizuje skórę głowy oraz masełko murumuru, bogate w kwasy Omega 3 i 6, witaminę A i E. Szampon jest łagodny, nie podrażnia, pieni się nadzwyczajnie dobrze i do tego pięknie pachnie soczystym mango. Czuję że to też będzie miłość :) 



Oprócz tych dwóch produktów na pewno skuszę się na olej do olejowania włosów, maskę do włosów średnioporowatych oraz odżywkę humektantową i proteinową. Czekam tylko na promocję, chociaż nie wiem czy uda mi się upolować te produkty, bo już jest ciężko z ich dostępnością :D Produkty Hair Balance są obecnie dostępne w Rossmannie, wchodzi też na nie kupon 2 + 2 gratis na produkty do włosów. 


Co sądzicie o nowej serii? Macie zamiar ją wypróbować? Dajcie znać w komentarzu :) 


niedziela, 30 sierpnia 2020

Balsam wyszczuplający Resibo - czy faktycznie działa?

Balsam wyszczuplający Resibo - czy faktycznie działa?
Zużyłam całe opakowanie balsamu wyszczuplającego od Resibo, więc przyszła już chyba pora na recenzję :)

Balsam kupiłam na ostatniej edycji targów Ekocuda. Od dawna chciałam go wypróbować, a że na targach Resibo ma fajne zniżki to go wzięłam 😊

Po zużyciu całego opakowania mam bardzo mieszane uczucia. Nie oczekuje rzeczy niemożliwych, wiadomo że żaden kosmetyk nie sprawi że w cudowny sposób schudniemy a nasz cellulit sam magicznie wyparuje. Jednak Resibo właśnie to nam obiecuje - na ich stronie możemy przeczytać o tym jak według ich badań balsam redukuje obwód ud, redukuje cellulit i ujędrnia skórę. No cóż... Niestety po osobistym teście mogę się zgodzić tylko z tym ujędrnianiem.

Po regularnym stosowaniu balsamu na uda i brzuch zauważyłam że moja skóra jest bardziej jędrna i mocno nawilżona. Balsam błyskawicznie się wchłania, nie klei się ani nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Jest bardzo fajny na basen albo siłownię, możemy się nim posmarować i od razu zakładać spodnie 😉 Balsam ma przyjemny zapach i fajną konsystencję, jest też bardzo wydajny.

Ogólnie jestem zadowolona z balsamu, fajnie nawilża, odżywia i ujędrnia skórę. Niestety balsam nie działał tak jak obiecał producent, ponadto uważam że cena (ok. 90 zł) jest stanowczo zbyt wysoka jak na takie efekty. Mimo że nie był zły więcej go raczej nie kupię, z pewnością znajdę coś o podobnym działaniu i w niższej cenie 😉

Używacie tego typu produktów? Dajcie znać w komentarzu :)



środa, 1 kwietnia 2020

Najdroższe kosmetyki jakie miałam - czy były warte swojej ceny? Część I: kosmetyki do makijażu

Najdroższe kosmetyki jakie miałam - czy były warte swojej ceny? Część I: kosmetyki do makijażu


Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z podsumowaniem kilku kosmetyków do makijażu. Ich wybór nie jest przypadkowy - wybrałam ze swojej kolekcji te najdroższe pozycje. Czy jakość zawsze szła w parze z ceną? W drugiej części  przedstawię kosmetyki do pielęgnacji.
Zaczynamy!

1. Błyszczyk Pixi LipLift Max ok. 70 zł / 2,7 g

Najtańszą pozycją z tego zestawienia jest błyszczyk Pixi Lip Lift Max. Opakowanie tego cuda kosztuje 70 zł - jak dla mnie całkiem sporo.
Wdług zapewnień producenta, błyszczyk nie tylko nadaje ustom połysk ale także je powiększa. Oczywiście efekt "powiększenia" nie jest trwały.
Sam błyszczyk spełnia swoje zadanie  dobrze - nadaje ustom połysk i jest całkiem trwały, nie zmywa się od byle czego. Nie zauważam natomiast tego rzekomego efektu powiększenia ust. Czy uważam że ten produkt jest wart swojej ceny? Zdecydowanie nie!


2. Szminka MAC Matte ok. 85 zł / 3 g

Drugą pozycją w zestawieniu jest kultowa matowa szminka MAC. Kosmetyk znany, uznany i bardzo lubiany. I nie ma w tym nic dziwnego!
Jest to zdecydowanie moja najtrwalsza szminka. Pięknie wygląda na ustach, nie zjada się i nie rozmazuje. Jest też bardzo wydajna. Uważam że szminka MAC Matte jest jak najbardziej warta swojej ceny i chętnie kupię ją ponownie.



3. Puder mineralny Lily Lolo 81,90 zł / 10 g

O kosmetykach mineralnych Lily Lolo mogliście już poczytać tutaj: IDEALNY MAKIJAŻ NA LATO Z LILY LOLO
Puder mineralny jest moim zdecydowanym faworytem tej marki. Jest trwały, daje odpowiednie krycie i piękne, naturalne wykończenie. Nie powoduje świecenia nawet po wielu godzinach. Jest wydajny, przy codziennym stosowaniu wystarcza na ok. 3 - 4 msc. W dodatku jest to produkt naturalny, o bardzo ładnym składzie. Czy jest wart swojej ceny? Tak! I na pewno będę go regularnie kupować.


4. Rozświetlacz Lily Lolo 81,90 zł / 10 g

Kolejny produkt od Lily Lolo nie napawa mnie aż takim zachwytem jak poprzedni puder. Rozświetlacz daje ładny efekt, ale bardzo delikatny, a ja wolę zdecydowanie coś mocniejszego. Również jest naturalny, więc amatorzy naturalnych kosmetyków mogą po niego śmiało sięgnąć.
Czy jest wart swojej ceny? Uważam, że tak. Osobiście wolę coś z mocniejszym rozświetleniem, ale jeśli ktoś lubi taki delikatny efekt to się nie rozczaruje. Do tego jest to kosmetyk niezwykle wydajny, myślę że przy codziennym używaniu całe opakowanie wystarczy nam na wiele miesięcy. To dobra inwestycja!


5. Puder transparentny Irena Eris 85 zł / 18 g

Puder transparentny Irena Eris miał być moim pudrem do torebki. Wydawało się, że będzie do tego idealny - ładne opakowanie z lusterkiem i puszkiem, transparentne wykończenie nadające się w sam raz do przypudrowania nosa w ciągu dnia... Niestety, puder okazał się kompletnym bublem.
Po pierwsze jego opakowanie było kompletną porażką - puder cały czas się wysypywał, nie mogłam go więc nosić w torebce. Po drugie, puder dawał okropny efekt. Bez względu na sposób aplikacji zawsze wyglądał źle. Potrafił zrobić dziurę w makijażu albo brzydko się zrolować. Robiłam do niego wiele podejść, próbowałam go nakładać na różne sposoby, ale w końcu wylądował w koszu. Jest to chyba najgorszy kosmetyk z tego zestawienia.


6. Pomadka Pixi Matte Liquid Lipstick ok. 95 zł / 6,8 g

Drugi produkt od Pixi, czyli matowa pomadka w płynie. Na początku nie wzbudziła mojego zachwytu - plastikowe opakowanie, bardzo lejąca formuła, obawiałam się że pomadka okaże się niewypałem. Na szczęście jest całkiem niezła. Mimo bardzo lekkiej, wręcz wodnistej formuły, ma mocny pigment i szybko zastyga na ustach. Wygląda na prawdę ładnie, ale jej trwałość jest przeciętna. Miałam już tańsze pomadki o lepszej trwałości... Tak więc uważam że pomadka jest całkiem fajna, ale jej cena jest zdecydowanie zawyżona.


7. Szminka Make Up For Ever Artist Rouge 120 zł / 3,5 g

Przedostatnia pozycja na liście to szminka Make Up For Ever w kolorze soczystej czerwieni. Już biorąc ją do ręki można zauważyć że jest to produkt z wyższej półki. Opakowanie jest eleganckie, metalowe, bardzo ładne. Sama szminka ma kolor krwistej czerwieni, ale już nie na ustach. Efekt jaki daje jest bardzo delikatny i mało trwały. Na pewno jest to po części wina formuły tej szminki - nie jest to szminka matowa tylko tradycyjna, a ja nie jestem do takich przyzwyczajona. Jednak nie jestem nią zachwycona, czasami jej używam ale nie jest to mój ulubieniec. Na pewno nie sięgnę ponownie po szminki tej marki.


8. Paletka ABH Riviera 249 zł / 10,22 g

Najdroższą pozycją w tym zestawieniu jest paletka Anastasia Beverly Hills Riviera. Możecie o niej poczytać tutaj: ANASTASIA BEVERLY HILLS RIVIERA PALETTE, CZYLI MOJA PIERWSZA PALETKA Z WYŻSZEJ PÓŁKI!
Paletkę kupiłam w promocji, kosztowała nieco ponad 100 zł - standardowa cena była dla mnie zaporowa.
Cienie są bardzo ładne i kolorowe. Paletka nadaje się idealnie na lato, używam jej na co dzień jak i do bardziej mocnych makijaży. Po roku czasu bardzo się z tą paletką zaprzyjaźniłam i często po nią sięgam, ale nie uważam żeby była warta 249 zł - połowa z tej kwoty byłaby ok ;)



Miałyście kiedyś któryś z tych kosmetyków? Dajcie znać w komentarzu :)


niedziela, 19 stycznia 2020

Nowa Kosmetyka - Tonik z którym idzie gładko (tonik na skórki, pory i inne zmory) - moja opinia

Nowa Kosmetyka - Tonik z którym idzie gładko (tonik na skórki, pory i inne zmory) - moja opinia
Cześć,


dzisiaj przychodzę do Was z recenzją mojego ostatniego odkrycia, czyli toniku z którym idzie gładko (teraz: toniku na skórki, pory i inne zmory) od Nowa Kosmetyka. Jeśli jesteście ciekawi czy warto go kupić i jakie były u mnie efekty stosowania, to zapraszam do lektury!

Tonik z którym idzie gładko to kolejny produkt który poznałam dzięki boxom Terra Botanica od Lost Alchemy Jest to mój pierwszy produkt od Nowa Kosmetyka i mam nadzieję że nie ostatni :)

Tonik jest w pełni naturalny i naładowany składnikami aktywnymi, takimi jak:


❤️ Napar z owoców dzikiej róży - zawiera naturalne przeciwutleniacze i witaminy
❤️ Napar z kwiatów hibiskusa - zawiera naturalne kwasy, które wspomagają złuszczanie skóry
❤️ Napar z liści mięty - odświeża i tonizuje
❤️ Kwas mlekowy - złuszcza skórę, dzięki czemu wspomaga jej regenerację
❤️ Mocznik - składnik nawilżający.



Zamknięty jest w szklanej butelce z pompką o pojemności 100 ml. Przeznaczony jest w szczególności dla skóry szarej, zmęczonej, z zatkanymi porami i zaskórnikami.

Głównym zadaniem toniku z którym idzie gładko jest pobudzanie skóry do złuszczania. Dzięki złuszczaniu nasza skóra szybciej się regeneruje, przez co wygląda ładniej i zdrowiej. Ponadto tonik przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, więc warto go stosować między myciem a nakładaniem kremu i serum.


Tonik stosuje regularnie od miesiąca. Moja skóra jest wrażliwa, więc zamiast używać go raz dziennie, tak jak zalecił producent, robię to co drugi dzień. Zauważyłam że moja skóra zrobiła się bardziej promienna, a tonik delikatnie rozjaśnił drobne przebarwienia. Nie zauważyłam niestety żeby tonik w znaczący sposób wpłynął na widoczność moich rozszerzonych porów ale poczekam jeszcze trochę na efekty - tonik jest wydajny więc jeszcze sporo mi zostało 😉

Ogólnie oceniam ten produkt na plus, jest bardzo fajny i ciekawy. Pamiętajcie tylko, że kosmetyki z kwasami stosujemy w okresie jesienno-zimowym, kiedy jest mniej słońca, a w czasie korzystania z kwasów trzeba stosować filtry UV 😊

Wypróbowaliście już ten tonik? Jakie jeszcze produkty polecacie od Nowa Kosmetyka? Chcecie jakąś recenzję?



Miłego wieczoru!

PS. Zapraszam na moje konto na IG: Jednafiga_blog :)

_________________________
tonik z którym idzie gładko, tonik na skórki, pory i inne zmory, Nowa Kosmetyka, kosmetyki naturalne, blog kosmetyczny, recenzja, opinia, efekty

poniedziałek, 8 lipca 2019

Idealny makijaż na lato z Lily Lolo

Idealny makijaż na lato z Lily Lolo
Cześć!

Nadszedł lipiec a wraz z nim wakacje, słońce, upały... i problem: jak się malować w taką pogodę? Dużo osób rezygnuje w tym okresie z makijażu, ale wiem że wśród Was są też osoby, które nie wyobrażają sobie wyjścia do ludzi bez choćby odrobiny podkładu. W okresie letnim jest to problematyczne, ponieważ skóra bardziej się poci i źle znosi ciężkie kosmetyki. Na szczęście coraz większą popularność zyskują na rynku mineralne produkty do makijażu, które są znacznie lżejsze i przyjaźniejsze dla skóry niż tradycyjna kolorówka.


W ciągu ostatnich kilku tygodni miałam przyjemność wypróbować kilka produktów mineralnych od Lily Lolo. Były to: mineralny podkład do twarzy SPF 15, pędzel do podkładu Super Kabuki, mineralny rozświetlacz Star Dust i naturalny korektor pod oczy Lemon Drop. Kosmetyki testowałam w różnych warunkach, m.in. w czasie upalnych wakacji w Grecji, na weselu i w czasie kilkunastu godzin pracy przy obsłudze festynu, myślę więc że pora już coś o nich napisać.


Podkład mineralny SPF 15.

Na stronie producenta możemy przeczytać taki opis produktu:

"Delikatna, jedwabista konsystencja, prosty skład i filtr SPF15 – to tylko niektóre z zalet podkładów mineralnych Lily Lolo. Zapomnij o efekcie maski i postaw na naturalny makijaż. Poziom krycia podkładów zależy od ilości nałożonych warstw, a do wyboru masz aż 18 odcieni. Ich głównym składnikiem jest mika, która ma właściwości rozpraszające światło. Podkłady mineralne Lily Lolo to piękna, promienna cera bez wysiłku."


Brzmi całkiem nieźle, prawda?

Podkład mineralny Lily Lolo ma prosty i krótki skład, będzie więc dobrym produktem dla osób lubiących kosmetyki naturalne. W składzie znajdziemy:
- mikę, która nadaje efekt gładkiej skóry
- dwutlenek cynku, który ma właściwości antybakteryjne i kryjące
- dwutlenek tytanu, który jest naturalnym filtrem UV
- mineralne pigmenty.

Podkład ma formę sypką, nakłada się go za pomocą specjalnego pędzla o którym przeczytacie poniżej, albo za pomocą gąbki. Dużym plusem jest to, że krycie można budować - od bardzo lekkiego po bardzo mocne. Dzięki temu podkład jest odpowiedni i dla osób które lubią delikatny efekt i lekką poprawę wyglądu skóry i dla osób, które potrzebują zatuszować niedoskonałości. Nawet przy dużym kryciu podkład nie wygląda jak maska, ładnie wtapia się w skórę i daje naturalny efekt. Do wyboru mamy aż 18 odcieni w 4 różnych tonach, więc dla każdej cery znajdzie się właściwy kolor. W doborze odpowiedniego odcienia podkładu pomoże nam ściągawka ze strony dystrybutora: http://www.costasy.pl/jak-dobrac-idealny-podklad. Ja wybrałam podkład w kolorze Blondie i dla mojej jasnej i lekko różowej cery był to idealny wybór. 


Jak nakładać podkład mineralny Lily Lolo?

Metodę nakładania podkładu mineralnego dobiera się indywidualnie, biorąc pod uwagę rodzaj i stan cery oraz efekt jaki chcemy uzyskać. Bez względu na wybraną metodę, podkład nakładamy zawsze na oczyszczoną i nawilżoną skórę. Kiedy już przygotujemy skórę, musimy wybrać czym będziemy nakładać podkład - gąbką czy pędzlem? Ja używam miękkiego pędzla Super Kabuki z Lily Lolo, ale podkład można również nakładać innym pędzlem (choć z niekoniecznie tak dobrym efektem) albo gąbeczką. Nakładanie podkładu gąbką daje mocniejsze krycie, będzie więc to lepsza opcja dla osób z cerą problematyczną i trądzikową. Dla osób z cerą normalną i suchą polecam pędzel.

Nakładanie podkładu mineralnego za pomocą pędzla Super Kabuki Lily Lolo.

Najpierw należy wysypać odrobinę podkładu na zakrętkę. Wystarczy tylko szczypta, podkład jest bardzo wydajny! Następnie nabieramy wysypany podkład na pędzel i stukamy pędzlem w brzeg pojemniczka, żeby usunąć nadmiar podkładu i lepiej rozłożyć pozostały podkład na włosiu. Następnie zaczynamy nakładać podkład okrężnymi ruchami, zaczynając od środka twarzy. Podkład musimy wmasować w twarz, im dłużej będziemy go wcierać tym efekt będzie mocniejszy. Dla uzyskania mocniejszego krycia należy dołożyć 2-3 warstwy. Wydaje się skomplikowane, ale po kilku aplikacjach nabiera się wprawy i makijaż nie zajmuje więcej czasu niż przy użyciu tradycyjnego podkładu.


Jak już wspomniałam podkład można nakładać innym pędzlem typu kabuki, jednak ja polecam ten z Lily Lolo. Jest dobrej jakości, bardzo miękki i delikatny dla twarzy. Wykonany jest z włosia syntetycznego, jest więc odpowiedni dla wegan. Podkład nakłada się nim precyzyjnie i dokładnie.

Wykończenie makijażu.

Oprócz naturalnego podkładu mineralnego Lily Lolo oferuje nam też szeroką gamę produktów do wykończenia makijażu. Znajdziemy w niej m.in. korektory, pudry matujące, rozświetlacze i bronzery. Ja miałam przyjemność przetestować korektor Lemon Drop oraz rozświetlacz Star Dust.

Korektor Lemon Drop - idealny pod oczy?

Lemon Drop jest korektorem prasowanym. Zamknięty jest w sporym opakowaniu z lusterkiem. Ma intensywnie żółty pigment, dzięki czemu nadaje się do zakrywania cieni pod oczami i siniaków. 

Korektor nakładam kolistymi ruchami malutkim pędzlem do cieni. Trzeba robić to bardzo delikatnie, żeby nie podrażnić delikatnej skóry pod oczami. Krycie korektora jest na prawdę dobre, już po jednej warstwie cienie są znacznie mniej widoczne, przy czym cały makijaż wygląda naturalnie. Korektor nie wchodzi w zmarszczki, nie ciastkuje się, a po całym dniu wygląda tak samo jak tuż po nałożeniu.


Rozświetlacz mineralny Star Dust - dodaj sobie blasku!

Ze wszystkich produktów od Lily Lolo to właśnie rozświetlacz nie mógł mnie do siebie przekonać. Na początku miałam wrażenie że efekt który daje jest bardzo delikatny... ale była to kwestia odpowiedniego nakładania! Tak jak już wspomniałam, moc kosmetyków mineralnych można budować, tutaj trzeba po prostu dołożyć kolejne warstwy, aby zbudować efekt glow. Rozświetlacz nakładamy na szczyt kości policzkowych i łuki brwiowe, można go też nałożyć w wewnętrznych kącikach oczu. Do jego nakładania używam zwykłego pędzla do rozświetlacza, ale w ofercie Lily Lolo znajdziemy też dedykowany pędzel do tego produktu.


Jak sprawdziły się u mnie kosmetyki Lily Lolo?

Bardzo dobrze! Do tej pory używałam głównie tradycyjnych produktów do makijażu, a w okresie letnim rezygnowałam z podkładu aby nie obciążać skóry. Z podkładem mineralnym nie mam już takiego problemu. Podkład mineralny faktycznie nie wpływa w żaden negatywny sposób na skórę, nie obciąża jej ani nie pogarsza stanu. Co więcej, skóra po użyciu podkładu wygląda naturalnie, jest gładka i ma jednolity koloryt. Nie przetłuszcza się więc nawet po kilkunastu godzinach nie świecę się. Podkład i korektor nie ścierają się z twarzy, nie wchodzą w zmarszczki i nie podkreślają suchych skórek. Cera wygląda świeżo i promiennie. 

Podsumowując, myślę że kosmetyki mineralne Lily Lolo są produktami godnymi uwagi. Dają ładny efekt i mają dobry wpływ na skórę. Są też bardzo wydajne. 

Produkty Lily Lolo można zakupić na stronie: http://www.costasy.pl/

Co sądzicie o tych produktach? 
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Jednafiga Blog , Blogger