Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki koreańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki koreańskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 stycznia 2018

Aloes - najbardziej uniwersalny kosmetyk?

Aloes - najbardziej uniwersalny kosmetyk?
Witajcie :)

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o jednym z bardziej uniwersalnych kosmetyków, jakim jest żel aloesowy. Aloes ma właściwości nawilżające, łagodzące, przeciwzapalne, regeneracyjne i odżywcze. Żel możemy stosować do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. Od pewnego czasu trwa na niego wielka moda, co można zauważyć patrząc na półki w drogeriach - praktycznie wszędzie znajdziemy charakterystyczną buteleczkę Holika Holika. Skin79 też jest coraz lepiej dostępny, od niedawna kupimy go w Rossmannie (był nawet w promocji -50%!). Zwracam uwagę na te dwie marki nie bez powodu - ich żele aloesowe mają aż 99% aloesu, nie znalazłam innych żeli z jego tak wysoką zawartością.


Oczywiście oba żele - Skin79 i Holika Holika - już dawno temu przetestowałam. Oba produkty zawierają 99% aloesu, mają taką samą konsystencję i zapach. Działanie również oceniam tak samo, nie widzę w tej kwestii żadnych różnic. Natomiast odczuwam wyraźną różnicę jeśli chodzi o opakowanie. Holika Holika wygląda jak liść aloesu - na pewno widzieliście tą buteleczkę w drogeriach, nie sposób jej nie zauważyć. Jednak moim zdaniem jest ona mało praktyczna. Ciężko wycisnąć z niej malutką ilość żelu, za to po pewnym czasie opakowanie pęka. Miałam trzy butelki, z czego dwie się połamały, jedna o dziwo jeszcze się trzyma. Natomiast żel Skin79 zamknięty jest w praktycznym pudełeczku, możemy go nakładać dokładnie tyle ile chcemy, nie ma problemu z wydostaniem resztek produktu z opakowania. Po wypróbowaniu obu produktów postanowiłam przerzucić się całkowicie na firmę Skin79, właśnie ze względu na opakowanie.



Jak widać na poniższym zdjęciu, żel aloesowy ma konsystencję takiej delikatnej galaretki. Ma przyjemny, delikatny zapach, nie ma koloru. W kontakcie ze skórą wchłania się błyskawicznie, już po kilku chwilach go nie ma, nie zostawia lepkiej warstwy.



Jak możemy stosować żel aloesowy?

W internecie znajdziemy mnóstwo porad do czego można wykorzystać taki żel. Sama stosuję go na kilka sposobów:
  • jako żel po goleniu - moja skóra jest niestety bardzo wrażliwa, golenie i depilacja to dla niej duży problem. Żel niweluje zaczerwienienia i podrażnienia, przyspiesza też gojenie się krostek. Można go nałożyć tuż po goleniu, nie wywołuje pieczenia.
  • jako dodatek do maseczek z glinki - jak wiadomo maseczkę trzeba z czymś rozmieszać, czasem dodaję więc do niej odrobinę żelu. 
  •  jako dodatek do peelingu - znacie korund kosmetyczny? Jest to minerał wykorzystywany m.in. w gabinetach kosmetycznych przy mikrodermabrazji. Korundu możemy używać również w domu, ma świetne właściwości peelingujące. Wystarczy wymieszać go z żelem i przeprowadzić peeling, skóra jest po nim gładka i delikatna w dotyku.
  • jako krem po opalaniu - dopadło Was kiedyś poparzenie słoneczne? Mnie niestety tak. Żel aloesowy bardzo mi wtedy pomógł, łagodził ból i podrażnienia, przyspieszył gojenie i regenerację skóry. Od tamtej pory zawsze zabieram go ze sobą na wakacyjny wyjazd.
  • jako krem pod oczy - odkąd zaczęłam pracować przed komputerem mam częste problemy z oczami. Są podrażnione, pieką, w dodatku często mam opuchliznę pod oczami. Wieczorem nakładam grubą warstwę żelu na powieki i pod nie, pomaga mi to w niwelowaniu opuchlizny. Efekt jest mocno odczuwalny.
  • jako maskę do skóry głowy - skóra głowy jest niestety często pomijana w pielęgnacji, a przecież ona również jej wymaga. Żel nakładam grubą warstwą przed myciem włosów, czekam aż się wchłonie i zmywam całość. Dzięki temu skóra nie jest przesuszona, nie produkuje nadmiaru sebum = włosy są dłużej świeże i czyste.
  • jako podkład pod olejek do twarzy - w ten sposób używam go zdecydowanie najrzadziej, głównie dlatego że rzadko kiedy używam olejków (ale chyba czas to zmienić).
  • tak po prostu - czasem nakładam go tak po prostu, bez żadnej przyczyny. Głównie na skórę twarzy, aby ją nawilżyć, ale też zdarza mi się nakładać żel na dłonie, szyje, czy też całe ciało.
 Podsumowując, żel aloesowy jest kosmetykiem który warto mieć w swojej kosmetyczce. Możemy go wykorzystać na wiele różnych sposobów, na pewno się nie zmarnuje. Ja póki co zrobiłam sobie zapasy, ale na pewno kupię go ponownie, chyba nigdy nie miałam jeszcze tak uniwersalnego kosmetyku.
Znacie ten żel? Lubicie? Może macie dla niego jakieś ciekawe zastosowanie? Czekam na Wasze opinie :)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Magiczny peeling w jajku Holika Holika

Magiczny peeling w jajku Holika Holika
Cześć :)

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kolejny azjatycki produkt który miałam okazję przetesotwać. Wcześniej mogliście już przeczytać moją pozytywną recenzję peelingu enzymatycznego Tony Moly Appletox, dzisiaj przyszła pora na kosmetyk, który pobił jabłuszko w walce o najlepszy kosmetyk do twarzy. Mowa o peelingu Holika Holika Smooth Egg. Jeśli jesteście ciekawi w czym jajko od Holika Holika okazało się lepsze i dlaczego jest tak wyjątkowe to zapraszam do lektury. 

Jajko ma ciekawe opakowanie, podobnie jak wiele innych koreańskich kosmetyków. Jest dosyć spore, spodziewałam się czegoś mniejszego. Górna część zdejmuje się dosyć łatwo, pod spodem ukryte jest drugie zamknięcie, które bezpośrednio przykrywa kosmetyk. Dół jajka jest za to miękki, jakby silikonowy. Nie ma żadnego problemu z otwieraniem ani z wyciskaniem produktu.
W składzie produktu znajdziemy substancje takie jak sproszkowaną skorupkę z jajek, ekstrakt z jajek, ekstrakt z soku z czarnej borówki, ekstrakt z cytrusów, cukier klonowy czy cukier trzcinowy. Peeling nastawiony jest głównie na oczyszczanie i rozjaśnianie skóry.
Kosmetyk ma formę delikatnego, lekko białego żelu. Jest to peeling enzymatyczny, więc nie znajdziemy w nim ścierających drobinek. Ma delikatny, neutralny zapach. Nanosimy go na oczyszczoną skórę twarzy, czekamy chwilę po czym zaczynamy masować twarz. I tutaj zaczyna się coś bardzo ciekawego - na skórze zaczynają się tworzyć wałeczki, zupełnie tak jakby rolował się martwy naskórek. Na początku nie chciałam uwierzyć że to naskórek, tyle tego było (a peelingi robię kilka razy w tygodniu, czasami codziennie). Potem zrobiłam szybki test - użyłam peelingu trzy razy pod rząd, przy trzecim użyciu nie było śladu po wałeczkach. Na stronie producenta przeczytałam, że dziwne paprochy to zrolowany naskórek i różne zanieczyszczenia. Muszę przyznać, że wypróbowałam już wiele peelingów, ale tylko ten działa tak widowiskowo. Oczywiście efekty widziałam też po innych produktach, ale w przypadku jajka możemy gołym okiem zauważyć jego pracę. Po użyciu skóra jest gładka i bardzo dobrze oczyszczona. Widzę też pozytywne rezultaty długoterminowego używania - mam mnie zapchanych porów i wyprysków.

Podsumowując, jestem zadowolona z peelingu. Ma dobre działanie, jest wydajny, a dodatkowo ma też fajne opakowanie. Polecam go każdemu, kto lubi dbać o swoją skórę :)
Znacie ten peeling? Może znacie inne produkty Holika Holika? Dajcie znać w komentarzu :)



wtorek, 24 października 2017

Kosmetyki do których wracam

Kosmetyki do których wracam
Witajcie :)
Czy macie kosmetyki do których wracacie? Czy może wolicie testować za każdym razem jakąś nowość?
Ja należę raczej do drugiej grupy, uwielbiam testować nowości. W domu mam już tyle kosmetyków że mogłabym otwierać drogerię, ale ciągle wybieram dla siebie coś nowego do wypróbowania. Jednak są pewne kosmetyki które mam zawsze w domu. Używam ich od dawna, czasem od wielu lat i raczej nie mam zamiaru ich zmieniać. Niektóre od początku były strzałem w dziesiątkę, inne wybrałam po wielu próbach. Każdy z tych kosmetyków leży u mnie w kosmetyczce i jest regularnie używany. O jakich produktach mowa?

1. Krem BB Skin79 Hot Pink, czyli wersja różowa.  Jest to bardzo popularny krem BB, jeden z bardziej znanych koreańskich kosmetyków, według Skin79 Polska krem jest najpopularniejszy BB w Polsce. Nic dziwnego, bo krem jest po prostu świetny. Daje naturalny efekt przy sporym kryciu, nie podrażnia, nie zapycha. Krem kupiłam prawie w ciemno, wcześniej wypróbowałam tylko jedną małą próbkę, ale okazał się rewelacyjny. Obecnie używam go od roku, kończę pierwsze opakowanie i na pewno zamówię drugie. Więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj:KLIK

2. Tusz do rzęs L'Oreal Paris, Volume Milion Lashes So Couture, wersja black. Ten tusz to moje wielkie odkrycie. Zanim zaczęłam go używam stosowałam jeden z tuszy Maybelline, ale L'Oreal od razu go zmiotło. Tusz jest po prostu świetny, doskonale rozdziela rzęsy, wydłuża je i zagęszcza. Rzęsy są perfekcyjnie rozdzielone, wyglądają bardzo naturalnie, a na tym właśnie najbardziej zależy mi w tuszach. Kosmetyk jest też bardzo trwały, nie osypuje się ani nie rozmazuje pod wpływem wody. Do tej pory zużyłam kilka opakowań, używam go od 3 lat.


3. Puder prasowany Rimmel Stay Matte, kolor 001 lub 003. Używam go od kilku lat, nie zliczę ile opakowań już wykończyłam. Przed nim miałam kilka innych pudrów, ale ten okazał się najlepszy. Po pierwsze matuje, dając naturalny efekt. Po drugie nie osypuje się, nie podkreśla też suchych skórek. Spotkałam się z tym, że puder wyglądał jak mąka wysypana na twarz, ten na szczęście nie tworzy nam na twarzy podobnego "dzieła".  Jestem z niego zadowolona i pomimo tego, ze co jakiś czas testuję nowe pudry to zawsze wracam do tego.

4. Żel aloesowy, czyli kosmetyk dobry na wszystko. Dostałam go kilka lat temu w kosmetycznej paczuszce i od tamtej pory ciągle go używam. Wybieram żele azjatyckie, z 99% zawartością aloesu. Wcześniej używałam żelu Holika Holika, ale nie odpowiadało mi w nim opakowanie - było niewygodne i często mi pękało. Obecnie używam żelu Skin79, jest większy i ma wygodne, zakręcane pudełeczko.

5. Żel pod prysznic Balea, różne rodzaje. Używam ich od jakiś 3 lat, nie zliczę ile opakowań już zużyłam. Żele zwykle kupuję w DM, kosztują tam 0,50€. Wyróżniają się ładną szatą graficzną, dobrą jakością i przyjemnymi zapachami. Nie wysuszają skóry ani jej nie podrażniają. Ostatnio firma wypuściła też serię pianek pod prysznic, które właśnie testuję.

6. Kallos maska do włosów, różne rodzaje. Używam ich od jakiś 4 lat, miałam już wiele różnych wariantów. Najlepiej spisuje się u mnie maska Kallos Keratin, ale inne też są godne uwagi. Maseczki fajnie odżywiają włosy, w dodatku są w niskiej cenie.

7. Olejek różany Bielenda. Olejek ma ładny zapach, czuć wyraźnie róże, jednak nie zostaje on na twarzy. Olejek po kontakcie z wodą zamienia się w taką jakby białą piankę, która porządnie oczyszcza skórę ze wszelkich zanieczyszczeń rozpuszczalnych w tłuszczach (a dużo ich jest, np. resztki makijażu). Nie wysusza twarzy, wręcz przeciwnie, skóra była po nim cały czas nawilżona. Nie zapychał ani nie powodował podrażnień. Używam go od 2 lat (razem z innymi olejkami do mycia od Bielendy), zużyłam kilka opakowań. 

8. Szampony Batiste, różne rodzaje. Uwielbiam te szampony i używam ich regularnie od wielu lat. Od jakiegoś czasu je zbieram, staram się kupować każdy inny. Kocham te szampony za to, że wspaniale odświeżają włosy. Dzięki nim oduczyłam się myć włosy raz dziennie, teraz robię to co drugi dzień, a przy mojej długości włosów jest to spore udogodnienie. W dodatku każdy szampon pachnie cudownie, dzięki czemu moje włosy są nie tylko świeże ale i pachnące. Do tej pory zużyłam ponad 10 dużych opakowań.

9. Paletka cieni Makeup Revolution. Więcej na temat kosmetyków tej marki możecie poczytać tutaj: KLIK. Moją pierwszą paletką była biała czekoladka, mam ją od dwóch lat. Bardzo dobrze mi się na nich pracuje, cienie są dobrze napigmentowane, nie osypują się zbytnio. W przyszłości na pewno kupię jeszcze inne kolory :) 

Macie kosmetyki bez których nie wyobrażacie sobie swojego makijażu albo pielęgnacji? Takie, których używacie od lat? :) 

Zapraszam na Instragrama: KLIK

niedziela, 22 października 2017

Skin79 hot pink bb cream

Skin79 hot pink bb cream
Witajcie :)
Jakoś rok temu, kiedy zaczęłam się interesować koreańską pielęgnacją, zachciałam kupić krem BB. Naczytałam się wielu pozytywnych recenzji, wypróbowałam kilka próbek i w końcu wybór padł na różowy krem Skin79. Trochę się obawiałam jak będzie działać ten kosmetyk, wcześniej miałam krem BB Under 20 i był on po prostu beznadziejny. Na szczęście Skin79 okazał się strzałem w dziesiątkę!


Skin79 Hot Pink to mój pierwszy koreański krem BB. Kupiłam go na Ebayu, więcej na temat zakupów możecie przeczytać tutaj: KLIK. Na tą wersję zdecydowałam się głównie przez to, że ma filtr SPF30. Według producenta krem przeznaczony jest dla cery poszarzałej i przebarwionej, działa wybielająco i przeciwzmarszczkowo.


Tubka którą kupiłam zawiera 40 g kosmetyku, używam go od 10 miesięcy i jeszcze trochę go zostało, myślę że na święta kupię sobie drugie opakowanie. Tubka jest wygodna w użyciu, łatwo wyciska się z niej produkt i myślę, że będę mogła go wycisnąć do ostatniej kropelki. Krem występuje też w opakowaniu z pompką. Podoba mi się to, że tubka się nie niszczy - po prawie roku wygląda jak nowa, fajnie bo nie lubię zużytych i zniszczonych opakowań.
Krem ma kolor szaro-beżowy, jest bardzo gęsty. Na początku przeraził mnie ten kolor, po wyciśnięciu kosmetyku na palec stwierdziłam, że chyba zwariowali, przecież taki szary krem nikomu nie będzie pasować... na szczęście firma wiedziała co robi, bo krem wygląda na twarzy bardzo dobrze. Mam jasną, suchą skórę, rozszerzone pory i różne przebarwienia. W kremie przede wszystkim podoba mi się jego krycie, cieniutka warstwa przykrywa wszelkie przebarwienia. Krem nie ściera się w ciągu dnia ani nie ciemnieje. Cały czas wygląda bardzo jednolicie, wtapia się w skórę. Nie widać go praktycznie na twarzy, efekt wygląda naturalnie, tak jakbyśmy nie miały makijażu.


lewa strona: bez makijażu, prawa strona: z kremem BB

Jeśli chodzi o dodatkowe działanie ciężko mi coś na ten temat powiedzieć. Krem na pewno ma filtr UV, nie ma potrzeby stosowania pod niego kremu z filtrem, to jest duży plus. Nie wiem czy rozświetla skórę, ciężko mi to ocenić - stosuje go od dawna, nie widzę żadnych spektakularnych efektów ale też nie spodziewałam sie po kremie cudów. Zaletą jest to, że krem nie zapycha porów, po umyciu twarzy olejkiem albo płynem micelarnym nie ma po nim żadnego śladu na twarzy.
Podsumowując, według mnie krem jest świetny i na pewno kupię go ponownie. Jest to jeden z lepszych kosmetyków jakie kiedykolwiek miałam, polecam każdemu :)

Znacie ten krem, lubicie? A może stosujecie jakiś inny krem BB? Czekam na Wasze komentarze :) 

piątek, 13 października 2017

Inisfree It's Real Squeeze Mask

Inisfree It's Real Squeeze Mask
Witajcie :) Niedawno miałam okazję wypróbować nową maseczkę - chodzi o koreańską maskę w płacie Inisfree It's Real Squeeze Mask, wersja blackberry - jeżyny. Maseczkę zamówiłam na roseroseshop.com ( możecie o tym przeczytać tutaj: KLIK bardzo chciałam wypróbować kosmetyk tej marki, wybór padł akurat na tą maskę.
 Maseczka ma za zadanie odżywić skórę oraz zadbać o jej nawilżenie. Jest w wygodnym, bawełnianym płacie, który jest solidnie nasączony esencją. Nie ma żadnego specjalnego zapachu, co nie jest specjalnie dokuczliwe, w końcu maska ma działać a nie pachnieć . Sam płat jest dobrze dopasowany do twarzy, nie jest za mały ani za wielki, co jest jego wielkim plusem. Należy trzymać go na twarzy 10-20 min, ja trzymałam ją 20 min a potem wklepałam resztki esencji, pozostałości zostawiłam do wchłonięcia.
Po zdjęciu płata czułam, że twarz jest po prostu lepka. Nie było to miłe uczucie, w dodatku lepkość nie znikała. Po godzinie poszłam umyć twarz, bo wszystko mi się kleiło, czułam się tak jakbym miała na twarzy bardzo tłusty olejek. To jest wielkim minusem tej maski. Plusem jest natomiast jej działanie, po jej użyciu widziałam, że skóra jest wyraźnie bardziej nawilżona. Zredukowała się też widoczność porów, co zapewne związane było z nawilżeniem, nie był to długotrwały efekt. Z pewnością nie jest to najlepsza maska w płacie jakiej używałam. Nie wiem czy kiedyś zdecyduję się ponownie na maskę z tej serii, jeśli już to wybiorę inny wariant. Z tej serii pojawiło się na prawdę sporo maseczek, jest w czym wybierać :)

Znacie te maski, używałyście? A może wolicie inne maski w płacie? :)


sobota, 23 września 2017

Czy warto zamawiać kosmetyki z Korei?

Czy warto zamawiać kosmetyki z Korei?
Od ponad roku interesuję się koreańską pielęgnacją skóry. W związku z tym od czasu do czasu kupuję koreańskie kosmetyki, przeważnie bezpośrednio z Korei. Zamawiając produkty z Korei mam większy wybór, poza tym ceny są znacznie niższe, nawet po doliczeniu kosztów wysyłki. Na przesyłkę zwykle czekam 7-14 dni, więc nie tak długo :) 
Swoje pierwsze w życiu zamówienie złożyłam w sklepie RoseRoseShop na Ebayu (KLIK), możecie je zobaczyć na powyższym zdjęciu .  Nie pamiętam już dokładnych cen, ale maski w płacie były znacznie tańsze niż w Polsce, za to puder panda nie był dostępny w Polsce. Kosmetyki są oryginalne, nie są to podróbki. Sklep działa cały czas, można tam znaleźć bardzo fajne cudeńka. Jak większość koreańskich sklepów na Ebayu RoseRoseShop oferuje darmową dostawę do Polski. Zapłacić można kartą lub przez PayPal, nie ma z tym żadnego problemu. Kosmetyki przychodzą ładnie zapakowane, niestety sklep skąpi próbek -  szkoda, bo zawsze się cieszę kiedy mogę coś przetestować. 
Drugie zamówienie złożyłam w sklepie Cosmeticmarket2012, również na Ebayu (KLIK). W tym przypadku przesyłka również dotarła bardzo szybko, po kilku dniach była już u mnie. Wszystko przyszło ładnie zapakowane, sprzedawca dorzucił też kilka próbek. Produkty oczywiście były oryginalne.
Kolejne zamówienia składałam w sklepach Bringbringshop (KLIK), Beautynetkorea (KLIK) i Seoulcosmetics (KLIK). Podobnie jak w poprzednich przypadkach, tutaj też kosmetyki przyszły szybko i bezproblemowo.Najbardziej martwiłam się o zamówienie próbek kosmetyków Tonymoly z serii Pokemon, wybrałam sprzedawcę, który miał nieco mniej komentarzy (KLIK). Na szczęście wszystko dotarło na czas, bez żadnych nieprzyjemności.

Czy warto zamawiać na Ebayu?

Pewnie, tylko trzeba wybrać sprawdzonego sprzedawcę. Najpierw należy się upewnić, że towar jest wysyłany z Korei, potem trzeba zerknąć na komentarze. Jeśli widzimy konto, które wystawia setki albo tysiące kosmetyków, z wysyłką z Korei i tysiącem komentarzy to możemy śmiało zamawiać. W razie potrzeby Ebay oferuję ochronę kupujących, nie wiem w jaki dokładnie sposób ona działa (na szczęście nie musiałam z niej korzystać) ale z tego co słyszałam nie ma problemu z odzyskaniem pieniędzy za nieotrzymane zamówienie. 

Jak nie Ebay, to gdzie indziej można zamówić kosmetyki? 

Poza Ebayem złożyłam raz zamówienie w sklepie roseroseshop.com. Minusem była płatna przesyłka (ja płaciłam 17$ za poniższe zamówienie), ale za to ceny sa zdecydowanie niższe niż te na Ebayu. Jest też większy wybór produktów, a maski w płacie nie są sprzedawane w trójpakach, tylko jako pojedyncze sztuki. Zamówienie opłaciłam za pomocą PayPal, wysyłka była rejestrowana i dotarła w kilka dni. 
Jest jeszcze cała masa innych sklepów, z których jednak jeszcze nic nie zamawiałam. Jak tylko coś zamówię to od razu się pochwalę :) 
Zamawiacie coś z Korei? Może wolicie polskie sklepy? Dacie znać w komentarzu :)

Zapraszam wszystkich na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/jednafiga/, jak będzie 100 polubień to zrobię rozdanie :)

piątek, 1 września 2017

SKIN79 Animal Mask - For Mouse with Blemishes

SKIN79 Animal Mask - For Mouse with Blemishes
Maseczka w płacie Skin79 z serii Animal , mouse - myszka . Mysią maseczkę kupiłam na oficjalnej stronie Skin79, jest to nowość z tej serii. 
Maseczka, podobnie jak inne z tej edycji, ma nadruk zwierzątka. Moim zdaniem myszka wygląda dosyć smutno, ale przecież maseczka nie jest od wyglądania.  Według producenta maska nawilża, uelastycznia skórę i zmniejsza widoczność porów. Zawiera hydrolat z zielonej herbaty i madekasozyt, które działają przeciwzapalnie, oraz pantenol, który nawilża i poprawia barierę lipidową naskórka.

Maskę nałożyłam wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy. Powinnam ją trzymać 20 minut, ale pewnie jak zwykle miałam ją na twarzy dłużej. Płat jest dosyć dobrze docięty, chociaż jak dla mnie otwory na oczy mogłyby być większe - żaden problem, tkaninę można łatwo rozerwać. Maseczka przede wszystkim świetnie nawilżyła moją skórę. Zmniejszyła też widoczność porów, chociaż nie był to oczywiście efekt długoterminowy. Nie zauważyłam żadnego podrażnienia ani objawów uczulenia. Skóra była lśniąca i promienna, efekt był na prawdę zauważalny. Myślę, że najlepszy efekt przyniesie regularne stosowanie maseczki.


Maseczka kosztuje ok. 15 zł i moim zdaniem jest jak najbardziej warta swojej ceny. Polecam również inne maski z tej serii - do wyboru jest jeszcze panda, tygrys i lew  :)

Miałyście może maseczkę z tej serii? Jak się sprawdziła? :)
Zapraszam też do polubienia strony na FB, jak będzie 100 polubień to zrobię rozdanie :)
https://www.facebook.com/jednafiga/



Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Jednafiga Blog , Blogger